Święta minęły bardzo szybko w nadzwyczaj rodzinnej atmosferze jak nigdy :) Bardzo mnie to cieszy :) Rodzice odwiedzili nas w poniedziałek, a my ich w niedzielę i wyszło z rozmowy, że bardzo czekają na wnuka/wnuczkę. Hehe my też czekamy na potomstwo tylko jakoś tak to nie wychodzi, potrzeba cierpliwości.W tym miesiącu wybieram się też na długo odkładana wizytę u gina.
Sylwester będzie jak wcześniej pisałam w domku, posiedzimy sobie w 6 (bracia męża z żonami i my) i przywitamy Nowy Rok ;)
Dziewczyny wszystkiego najlepszego na Nowy Rok życzę jakbym sie tu czasem nie pojawiła w tym roku ;p Buziaki :*
Nasz Ślub
czwartek, 29 grudnia 2011
wtorek, 20 grudnia 2011
Świeta za pasem :)
I nadszedł ten czas. Pierwsze święta jako małżeństwo i spędzone całkowicie razem. porządki już za mną praktycznie, zakupy świąteczne też :) W czwartek zaczynam piec placuszka, a od piątku gotowanie. Wigilie przygotowuję z mężem i teściowa bo spędzimy ją w domu. Ciekawa jestem bo tu są troszkę inne tradycje niż u mnie w rodzinnym domu. Mama jest trochę zawiedziona, że nas nie będzie, ale nie da się tak dwóch wigilii obskoczyć bo trochę daleko jest, odrobimy za rok :) a w tym roku pogościmy się u rodziców w Boże Narodzenie ;) To będą bardzo wyjątkowe święta mam nadzieję i to nie tylko z takiego powodu, że spędzimy je jako małżeństwo ;) Coś więcej dowiecie się bliżej sylwestra, ale jestem dobrej myśli ;D A co do sylwestra to spędzimy go raczej w domu ....
środa, 7 grudnia 2011
U mnie śniegu ciągle brak, ostatnimi czasy tylko ciągle wieje albo pada. Za śniegiem co prawda nie przepadam, ale fajnie by było jakby spadł na święta.
Wszyscy piszą o prezentach mikołajkowych to i ja napiszę. Z mężem nie poszaleliśmy za specjalnie bo nas ten remont łazienki troszkę z kasy ogołocił, ale Mikołaj był. Ja sprawiłam mężowi ciepły sweterek, a on stwierdził, żebym sama poszła coś sobie kupić bo on może nie trafić w prezent i takim sposobem dostałam fundusze Mikołajkowe i moja garderoba powiększyła się o sukienkę sweterkową, będzie jak znalazł na święta :)
Poza tym kupiłam na allegro bratankom męża po komplecie dresików, bo zabawek to mają mnóstwo a w dresach to przynajmniej będą chodzić :) Lubie kupować dziecięce ciuszki i nie mogę się doczekać jak będę to robić dla swojego dzieciaczka tym bardziej, że mój instynkt macierzyński ciągle szaleje :)
A tak wracając do codzienności to mąż znów do pracy poszedł a aja siedzę w domku z teściową :)
Wszyscy piszą o prezentach mikołajkowych to i ja napiszę. Z mężem nie poszaleliśmy za specjalnie bo nas ten remont łazienki troszkę z kasy ogołocił, ale Mikołaj był. Ja sprawiłam mężowi ciepły sweterek, a on stwierdził, żebym sama poszła coś sobie kupić bo on może nie trafić w prezent i takim sposobem dostałam fundusze Mikołajkowe i moja garderoba powiększyła się o sukienkę sweterkową, będzie jak znalazł na święta :)
Poza tym kupiłam na allegro bratankom męża po komplecie dresików, bo zabawek to mają mnóstwo a w dresach to przynajmniej będą chodzić :) Lubie kupować dziecięce ciuszki i nie mogę się doczekać jak będę to robić dla swojego dzieciaczka tym bardziej, że mój instynkt macierzyński ciągle szaleje :)
A tak wracając do codzienności to mąż znów do pracy poszedł a aja siedzę w domku z teściową :)
piątek, 4 listopada 2011
Remont na półmetku...
Instalacje w końcu zrobione, wylewka też. Mąż jest dzisiaj w trakcie klejenia płyt gipsowych na ściany i chyba zejdzie mu do północy bo chce to dziś skończyć. Jutro planuje gruntowanie, szpachlowanie i jak się uda zacznie kłaść płytki. tak więc najgorsze prace za nami :) A ja siedzę i się nudzę przed kompem bo mężowi za bardzo nie pomogę ;/ Idę poczytać :)
P.S.
Ciąży brak. Miałam trochę spóźnienia z okresem i rekordowo długi cykl jak na mnie bo aż 33 dni <szok>.
P.S.
Ciąży brak. Miałam trochę spóźnienia z okresem i rekordowo długi cykl jak na mnie bo aż 33 dni <szok>.
poniedziałek, 31 października 2011
Się układa powoli....
Nie zaglądałam bo nie bardzo miałam czas, ale od piątko jestem już Panią magister ekonomi!!!!!!! jak się cieszę, że mam te studia już za sobą :)
W sobotę byliśmy na imieninach u moich rodziców, zjechało się pół rodzinki i było bardzo sympatycznie. Zabraliśmy nawet moich teściów na imprezkę, a mój mężuś nieźle porządził, ale raz na jakiś czas mu się należy.
Remont w pełni, myślę, że w sobotę już mąż będzie kłaść płytki w końcu ;)
A ja, ja jakoś się słabo czuje od wczoraj, po śniadaniu mnie mdli od dwóch dni, okres się spóźnia już też dwa dni i żadnych jego objawów brak. Uprzedzę Wasze pytanie, w ciąży nie jestem bo robiłam 2 testy w odstępach dwudniowych i wyszły negatywne, więc albo były jakieś wadliwe, albo za wcześnie zrobione, albo jest jakiś inny powód mojego złego samopoczucia i spóźnienia okresu. poczekamy zobaczymy bo jak na razie czuję się nie za dobrze ;/
W sobotę byliśmy na imieninach u moich rodziców, zjechało się pół rodzinki i było bardzo sympatycznie. Zabraliśmy nawet moich teściów na imprezkę, a mój mężuś nieźle porządził, ale raz na jakiś czas mu się należy.
Remont w pełni, myślę, że w sobotę już mąż będzie kłaść płytki w końcu ;)
A ja, ja jakoś się słabo czuje od wczoraj, po śniadaniu mnie mdli od dwóch dni, okres się spóźnia już też dwa dni i żadnych jego objawów brak. Uprzedzę Wasze pytanie, w ciąży nie jestem bo robiłam 2 testy w odstępach dwudniowych i wyszły negatywne, więc albo były jakieś wadliwe, albo za wcześnie zrobione, albo jest jakiś inny powód mojego złego samopoczucia i spóźnienia okresu. poczekamy zobaczymy bo jak na razie czuję się nie za dobrze ;/
sobota, 22 października 2011
Z góreczki...
Na szczęście wszystko się udało :) dostałam maila w czwartek wieczorem i wczoraj szybciutko z rana jechałam oprawiać pracę i zawiozłam na uczelnie. Praca złożona i teraz tylko zostało poczytanie pytań na obronę i 28 października o 13.30 trzymajcie kciuki (chociaż wiadomo powszechnie, ze obrona to tylko formalność) :)
czwartek, 20 października 2011
Nerwówka i remonty...
Długo mnie nie było, ale to dlatego, że nic się nie dzieje. No nie wliczając tego, że moja promotorka doprowadza mnie do rozstroju nerwowego ;/ na 28 października mam wyznaczony termin obrony, 3 rozdziały pracy zatwierdzone wydrukowane i został jeszcze jeden i zakończenie, które ma moja promotorka. czekam na maila już tydzień czasu, bo ma podesłać poprawki mailem i nic, pusto ;/ Został tylko tydzień i pasuje przecież pracę złożyć tak tydzień przed obroną, czy ona nie zdaje sobie z tego sprawy czy jak??? <wnerw> Tak więc siedzę i co chwile odświeżam moja skrzynkę pocztową.
Ze spraw rodzinno domowych to z mężem nam się świetnie układa z teściową mi też i zaczynam się tu aklimatyzować powoli ;D poza tym zaczynamy remont generalny łazienki na piętrze. Zmusiła nas do tego sytuacja, bo pękła chyba rura (instalacja jest jeszcze z lat 80') pod wanną i sufit zaczyna przemakać na dole w łazience i ściana w kuchni więc trzeba szybko działać. Mieliśmy wykańczać poddasze no ale będzie to musiało poczekać bo łazienka jest pilniejsza. Nie wiem tylko co na to powiedzą szwagier z żoną, bo będą musieli się na jakiś czas wynieść z łazienki i korzystać z tej na parterze, a po remoncie to nie wiem. Mi tam osobiście nie przeszkadza wspólne użytkowanie (jak do tej pory usunęliśmy się z mężem i korzystamy z tej na dole) bo jak wyremontujemy to oczywista sprawa, że zamierzam z kosmetykami przenieść się na górę. Jednak w takiej sytuacji to powinien każdy po sobie sprzątać, a szwagierka wychodzi z założenia jak nie jest jej to dbać nie musi ;/ No zobaczymy jak to będzie po remoncie.
Jest o tyle dobrze, że mąż zna się na tym i jest taką moją złotą rączką ;D więc cały remont począwszy od instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej, położenia glazury i na zamontowaniu ceramiki kończąc zrobi sam z pomocą swojego taty :) w ten sposób mnóstwo zaoszczędzimy :) a takie wybraliśmy płytki :)
z tą różnicą, że nasza podłoga będzie zielona a nie jasna jak na zdjeciu. Łazienka jest mała, bo ma tylko 5m2, ale z oknem więc będzie przytulnie i jasno :) Taka mała rzecz, a jak cieszy, bo będzie nasza :) Już nie mogę się doczekać :)
Ze spraw rodzinno domowych to z mężem nam się świetnie układa z teściową mi też i zaczynam się tu aklimatyzować powoli ;D poza tym zaczynamy remont generalny łazienki na piętrze. Zmusiła nas do tego sytuacja, bo pękła chyba rura (instalacja jest jeszcze z lat 80') pod wanną i sufit zaczyna przemakać na dole w łazience i ściana w kuchni więc trzeba szybko działać. Mieliśmy wykańczać poddasze no ale będzie to musiało poczekać bo łazienka jest pilniejsza. Nie wiem tylko co na to powiedzą szwagier z żoną, bo będą musieli się na jakiś czas wynieść z łazienki i korzystać z tej na parterze, a po remoncie to nie wiem. Mi tam osobiście nie przeszkadza wspólne użytkowanie (jak do tej pory usunęliśmy się z mężem i korzystamy z tej na dole) bo jak wyremontujemy to oczywista sprawa, że zamierzam z kosmetykami przenieść się na górę. Jednak w takiej sytuacji to powinien każdy po sobie sprzątać, a szwagierka wychodzi z założenia jak nie jest jej to dbać nie musi ;/ No zobaczymy jak to będzie po remoncie.
Jest o tyle dobrze, że mąż zna się na tym i jest taką moją złotą rączką ;D więc cały remont począwszy od instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej, położenia glazury i na zamontowaniu ceramiki kończąc zrobi sam z pomocą swojego taty :) w ten sposób mnóstwo zaoszczędzimy :) a takie wybraliśmy płytki :)
z tą różnicą, że nasza podłoga będzie zielona a nie jasna jak na zdjeciu. Łazienka jest mała, bo ma tylko 5m2, ale z oknem więc będzie przytulnie i jasno :) Taka mała rzecz, a jak cieszy, bo będzie nasza :) Już nie mogę się doczekać :)
czwartek, 15 września 2011
Kurs gotowania ;D
Moje kochane od poprzedniego piątku jestem sama na gospodarstwie domowym. kuchnie mam dla siebie bo teściowa poszła do szpitala na jakieś 3 tygodnie (ale to nic poważnego-poszła poleżeć kontrolnie). Wreszcie bez skrępowania mogę pichcić i nikt nie patrzy mi na ręce, tylko jeść tak samej obiad to trochę smutno, ale idzie się przyzwyczaić. tak więc przechodzę przyśpieszony kurs gotowania wraz z Internetem ;D, w dodatku w sobotę odwiedzą nas rodzice to jakieś placuszka zdałoby się upiec i pochwalić, że sobie bardzo dobrze radzę w roli żony ;D Chociaż przy poprzednich odwiedzinach mama gdy usłyszała, że gotuje i zajmuję się domem to prychnęła śmiechem i popatrzyła dziwnie na brata, chodziło jej o to, że w domu nigdy się nie garnęłam do obowiązków domowych, a teraz robię wszystko z własnej woli, tylko, że ona nie rozumie tego, ze teraz to mam motywacje i swój dom i staram się dla męża ;D Czyli dl mojej mamy nadal mam lewe ręce i nie wiem kiedy ona zrozumie, że mam swoje życie.
Aha i bym zapomniała w końcu dostaliśmy zdjęcia od fotografa, dziś przyszedł zamówiony przeze mnie album ;) tak więc wszystko po weselu już zrobione, zostały tylko wspomnienia ;D
Aha i bym zapomniała w końcu dostaliśmy zdjęcia od fotografa, dziś przyszedł zamówiony przeze mnie album ;) tak więc wszystko po weselu już zrobione, zostały tylko wspomnienia ;D
piątek, 2 września 2011
Sielanka małżeńska ;)
Dni mijają powoli. Ja ciągle szukam pracy, złożyłam w tamtym tygodniu 3 CV ale telefony milczą. W końcu musi się udać, a na razie siedzę w domku, gotuję, prasuję, piorę i sprzątam. Od czasu do czasu poczytam, a mam nie małe zaległości w tym ;D takie siedzenie w domku i robienie za gospodynię domową nie jest takie złe jakby na to popatrzeć jednak na dłuższą metę dochodzę do wniosku to człowiek się troszeczkę uwstecznia i rozleniwia. jak czasem pomyślę o tym, że mogłabym iść do pracy to mnie ogarnia przerażenie. Nie pracuję już jakiś rok, odzwyczaiłam się od tego wstawania rano i jakoś ta odpowiedzialność w pracy, ten rytm, obowiązki są dla mnie troszkę przerażające, jakoś czasem myślę, że mogłabym sobie nie poradzić. Jednak to tylko takie moje obawy wynikające z zasilania grona bezrobotnych bo w rzeczywistości to nigdy nie miałam problemu z nauczeniem się czegokolwiek tylko oczywiście na wszystko potrzeba czasu. I oczywiście teraz brakuje mi jednak czasem tego kontaktu z ludźmi i oderwania się od kieratu domowego, tym bardziej, że mam tutaj mało znajomych (prawe wcale).
Ale wracając do tematu to u nas w małżeństwie po ponad miesiącu panuję sielanka. Z mężem się dogadujemy, razem robimy porządki, gotujemy przy jego wolnym dniu. Dobrze wybrałam bo większość mężczyzn jednak nie lubi tych wszystkich tzw. babskich czynności, a jemu to nie przeszkadza nawet sam proponuje pomoc ;D Dba o mnie i raczej nic się nie zmieniło od ślubu, a nawet jest lepiej. Jednym słowem jestem SZCZĘŚLIWA!!!!!!!
Teraz z innej beczki. Tak czytam wasze blogi i zazdroszczę Angel i Smoczycy tych ich dwupaków. Co prawda wiem, że ciąże nie są bezproblemowe w ich przypadku ale pomimo wszystko to sam ten stan jest ogromnym szczęściem. Dziewczyny życzę Wam wszystkiego dobrego i mam nadzieje, że może niedługo do Was dołączę ;D, a bardzo bym tego chciała.
Taka mi ta notka wyszła nie do składu nie do ładu troszeczkę, ale może jest to tym spowodowane, że jakaś ostatnio jestem rozkojarzona. To by było na tyle ;d
Ale wracając do tematu to u nas w małżeństwie po ponad miesiącu panuję sielanka. Z mężem się dogadujemy, razem robimy porządki, gotujemy przy jego wolnym dniu. Dobrze wybrałam bo większość mężczyzn jednak nie lubi tych wszystkich tzw. babskich czynności, a jemu to nie przeszkadza nawet sam proponuje pomoc ;D Dba o mnie i raczej nic się nie zmieniło od ślubu, a nawet jest lepiej. Jednym słowem jestem SZCZĘŚLIWA!!!!!!!
Teraz z innej beczki. Tak czytam wasze blogi i zazdroszczę Angel i Smoczycy tych ich dwupaków. Co prawda wiem, że ciąże nie są bezproblemowe w ich przypadku ale pomimo wszystko to sam ten stan jest ogromnym szczęściem. Dziewczyny życzę Wam wszystkiego dobrego i mam nadzieje, że może niedługo do Was dołączę ;D, a bardzo bym tego chciała.
Taka mi ta notka wyszła nie do składu nie do ładu troszeczkę, ale może jest to tym spowodowane, że jakaś ostatnio jestem rozkojarzona. To by było na tyle ;d
wtorek, 16 sierpnia 2011
Powczasowo....
I był spontan jakiego nigdy nie mieliśmy chyba. Jakiś miesiąc temu planowaliśmy pojechać nad Białe (lubelszczyzna), ale po dłuższym czasie nic nie wskazywało na to, że coś z tego wyjdzie. I w sobotę nasz kochany drużba wpadł na genialny pomysł, że jedziemy w niedzielę na dwa dni. Ja nie byłam do tego zbyt pozytywnie nastawiona i jak się później okazało nie tylko ja. dostałam okres, a poza tym nie zapowiadali zbyt ładnej pogody, więc wyjazd nad wodę nie był najlepszym pomysłem. Jednak drużba zaczął ściemniać jak się później okazało, że już obiecał koledze, że go zabierzemy ze sobą i że tamten już jest spakowany więc zdecydowaliśmy się i pojechaliśmy w niedzielę rano w 7 osób. Oczywiście w drodze zaczęło padać, dojechaliśmy na pole namiotowe rozpętała się burza z gradem tak siedzieliśmy w autach popijając piwko i mocniejsze trunki. Mój mąż ja byliśmy naprawdę wściekli na Grześka i nasi pasażerowie również bo też nie chcieli jechać ale Grzesiek ich również przekonał mówiąc , że my jedziemy, a tak nie było wcale. I tak oto zrobił naszą czwórkę w balona ;D Panowie popili i jak deszcz ustał poszli się wykąpać w deszczu ;/ masakra. Byliśmy naprawdę zrezygnowani przez tą pogodę.
No ale nie cały wyjazd był taki zły bo popołudniu wyszło słonko, wszystkim się humory poprawiły, był grill rozbicie namiotów, tańce i hulanki.
w poniedziałek to już było całkiem ładnie, gorąco i bez deszczu. opaliłam się popływałam na materacu bo wstyd się przyznać ale ja pływać nie potrafię i nauka opornie mi idzie chociaż mąż próbuje mnie usilnie nauczyć ;D
I tak zleciały te dwa dni, nie chciało się w ogóle do domu wracać ;D
P.S. Ale wściekła byłam naprawdę bo przez deszcz byłoby na marne przejechane 230 km w jedna stronę) i wyrzucone w błoto prawie 300 zł ;/ ale wszystko się dobrze skończyło. Mąż obiecał jeszcze mnie zabrać we wrześniu na weekend tylko we dwoje ;D
No ale nie cały wyjazd był taki zły bo popołudniu wyszło słonko, wszystkim się humory poprawiły, był grill rozbicie namiotów, tańce i hulanki.
w poniedziałek to już było całkiem ładnie, gorąco i bez deszczu. opaliłam się popływałam na materacu bo wstyd się przyznać ale ja pływać nie potrafię i nauka opornie mi idzie chociaż mąż próbuje mnie usilnie nauczyć ;D
I tak zleciały te dwa dni, nie chciało się w ogóle do domu wracać ;D
P.S. Ale wściekła byłam naprawdę bo przez deszcz byłoby na marne przejechane 230 km w jedna stronę) i wyrzucone w błoto prawie 300 zł ;/ ale wszystko się dobrze skończyło. Mąż obiecał jeszcze mnie zabrać we wrześniu na weekend tylko we dwoje ;D
czwartek, 11 sierpnia 2011
Codzienność i chandra
Ogarnęła mnie jakaś szara codzienność, to siedzenie w domu mnie troszkę dobija ;/ Codziennie robię to samo: wstaję, jem, toaleta, nudy, obiad, nudy, mąż wraca zazwyczaj zmęczony wieczorem, później kolacja i spać ;/
Tak by się przydał jakiś wyjazd wakacyjny choćby na weekend żeby odpocząć od tego wszystkiego, zmienić otoczenie, pobyć ze sobą. jednak nie ma na to szans w najbliższym czasie. Mąż ma najbliższy wolny weekend zaplanowany, a później kolejne spędza w pracy i jakoś się nawet nie kwapi aby gdzieś pojechać ;/
Pracy dla mnie dalej brak, już rozniosłam chyba ze 30 CV do różnych miejsc i nic.
Nie wiem jakaś chandra mnie dziś chyba dopadła ;/ okres w dodatku dostałam i to chyba przez to. Taka miałam nadzieję, że może @ jednak się nie pojawi, bo dodatkowo mam ogromny przypływ uczuć macierzyńskich. obserwuję się już od 6 cykli i dopiero teraz wróciło wszystko do normy po tych tabsach. jednak tym całym mierzeniem temperatury się chyba za bardzo nakręcam na to wszystko więc postanowiłam, że od tego miesiąca koniec z tym na jakiś czas (obserwować się będę nadal) trzeba wrzucić na luz.
Ehhhhh jakiś faktycznie gorszy dzień dziś mam, jakoś mnie tak wzięło na żale jak nigdy ;(
Tak by się przydał jakiś wyjazd wakacyjny choćby na weekend żeby odpocząć od tego wszystkiego, zmienić otoczenie, pobyć ze sobą. jednak nie ma na to szans w najbliższym czasie. Mąż ma najbliższy wolny weekend zaplanowany, a później kolejne spędza w pracy i jakoś się nawet nie kwapi aby gdzieś pojechać ;/
Pracy dla mnie dalej brak, już rozniosłam chyba ze 30 CV do różnych miejsc i nic.
Nie wiem jakaś chandra mnie dziś chyba dopadła ;/ okres w dodatku dostałam i to chyba przez to. Taka miałam nadzieję, że może @ jednak się nie pojawi, bo dodatkowo mam ogromny przypływ uczuć macierzyńskich. obserwuję się już od 6 cykli i dopiero teraz wróciło wszystko do normy po tych tabsach. jednak tym całym mierzeniem temperatury się chyba za bardzo nakręcam na to wszystko więc postanowiłam, że od tego miesiąca koniec z tym na jakiś czas (obserwować się będę nadal) trzeba wrzucić na luz.
Ehhhhh jakiś faktycznie gorszy dzień dziś mam, jakoś mnie tak wzięło na żale jak nigdy ;(
piątek, 29 lipca 2011
wyróżniona....
Z reguły się nie bawię w takie rzeczy ale zrobię wyjątek, może to Wam troszkę mnie przybliży :) Wyrózniona zostałam przez Angel Oscuro i oto 6 informacji o mnie :)
1. 2 tygodnie temu zostałam szczęśliwą żoną mojego cudownego męża,
2.Staram ułozyć sobie życe w nowym miejscu z nowym ludźmi (jest to związane z przeprowadzką 50 km od mojego rodzinnego domu)
3.Jestem z natury bardzo nerwowa jak to się mówi w gorącej wodzie kąpana ;D Czasami mam dni, że nawet najgorszy bałagan mi nie przeszkadza, a czasem wręcz przeciwnie nie przejdę obojętnie obok najmniejszego śmietka na podłodze. Z tego powodu często praktycznie za nic obrywa mój mąż ;D Jednak jest on człowiekiem dla mnie bardzo wyrozumiałym i wybacza mi moje humorki ;D
4. Bardzo lubię czytać wszelkiego rodzaju książki zaczynając od horrorów, a kończąc na typowych damskich romasidłach ;D
5.Bardzo chciałabym zostać mamą ;D
6.Muszę w końcu uporać się z moją praca magisterską ;/
A teraz coś ode mnie ;) Dziś byłam na teście kwalifikacyjnym do US, ale jak powszechnie wiadomo do takch instytucji dostają się znajomi i rodzina albo jakieś roboty, które znają na pamięć ustawy, bo pytania były kosmicznie sformułowane ;/
Dzwoniła mama, chyba ma ten jeden z goszych dni bo nie bardzo chciała ze mna rozmawać, co chwlę zapadało niezręczne milczenie ;/
Zapisałam se do lekarza rodzinnego, pielęgnarki i położnej oraz zaktualizowaam swoje dane w PUP ;D
W przyszłym tygodniu kolejne sprawy urzędowe: zmiana dowodu, prawa jazdy i wyrobienie paszportu ;D
1. 2 tygodnie temu zostałam szczęśliwą żoną mojego cudownego męża,
2.Staram ułozyć sobie życe w nowym miejscu z nowym ludźmi (jest to związane z przeprowadzką 50 km od mojego rodzinnego domu)
3.Jestem z natury bardzo nerwowa jak to się mówi w gorącej wodzie kąpana ;D Czasami mam dni, że nawet najgorszy bałagan mi nie przeszkadza, a czasem wręcz przeciwnie nie przejdę obojętnie obok najmniejszego śmietka na podłodze. Z tego powodu często praktycznie za nic obrywa mój mąż ;D Jednak jest on człowiekiem dla mnie bardzo wyrozumiałym i wybacza mi moje humorki ;D
4. Bardzo lubię czytać wszelkiego rodzaju książki zaczynając od horrorów, a kończąc na typowych damskich romasidłach ;D
5.Bardzo chciałabym zostać mamą ;D
6.Muszę w końcu uporać się z moją praca magisterską ;/
A teraz coś ode mnie ;) Dziś byłam na teście kwalifikacyjnym do US, ale jak powszechnie wiadomo do takch instytucji dostają się znajomi i rodzina albo jakieś roboty, które znają na pamięć ustawy, bo pytania były kosmicznie sformułowane ;/
Dzwoniła mama, chyba ma ten jeden z goszych dni bo nie bardzo chciała ze mna rozmawać, co chwlę zapadało niezręczne milczenie ;/
Zapisałam se do lekarza rodzinnego, pielęgnarki i położnej oraz zaktualizowaam swoje dane w PUP ;D
W przyszłym tygodniu kolejne sprawy urzędowe: zmiana dowodu, prawa jazdy i wyrobienie paszportu ;D
środa, 27 lipca 2011
Urodzinowo i poślubnie:)
Moje kochane dziś kończę 24 latka ;D to już prawie ćwierć wieku za mną :). Mąż kilka dni temu zrobił mi już prezent urodzinowy i z racji tego, że się powoli urządzamy i gromadzimy sprzęty domowe wziął mnie na zakupy abym wybrała sobie żelazko i deskę do prasowania ;D bardzo praktyczny pomysł miał ;D od teściowej dostałam kwiat doniczkowy Kroton
Już tyle mamy tych roślinek w pokoju, że się powoli nie mieszczą, ale ja tam lubię jak jest zielono ;D
Narazie mamy tylko jeden pokój więc musimy się jakoś pomieścić ;D Kuchnie dzielę z teściową i jak narazie się nam bardzo dobrze współpracuje, gotujemy wspólnie, albo sama coś upichcę ;D Zaznaczam, że debiutuje w kuchni ale nie idzie mi najgorzej bo mężowi smakuje ;D
Jestesmy bardzo szczęsliwi i zadowoleni ;D
Sen z powiek jak to się mówi tylko spędza mi moja mama, która tak jak przypuszczałam nadal nie może pogodzić się z nową sytuacja i codziennie zarzuca mnie smsami i telefonami z naprawdę błahymi sprawami, a ja już nie wiem co mam je powiedzieć żeby się przestała przejmować i wrzuciła na luz, bo to już powoli staję się denerwujące ;/ i zaczyna graniczyć z wtrącaniem się ;/
Jednak powiem Wam , że życie we dwójkę, a wkrótce może i we trójkę ( bo się cały czas staramy o to ) jest bardzo przyjemne ;D w końcu mamy swoje życie i nie musimy się liczyć z czyimś zdaniem, robimy po swojemu ;D
Już tyle mamy tych roślinek w pokoju, że się powoli nie mieszczą, ale ja tam lubię jak jest zielono ;D
Narazie mamy tylko jeden pokój więc musimy się jakoś pomieścić ;D Kuchnie dzielę z teściową i jak narazie się nam bardzo dobrze współpracuje, gotujemy wspólnie, albo sama coś upichcę ;D Zaznaczam, że debiutuje w kuchni ale nie idzie mi najgorzej bo mężowi smakuje ;D
Jestesmy bardzo szczęsliwi i zadowoleni ;D
Sen z powiek jak to się mówi tylko spędza mi moja mama, która tak jak przypuszczałam nadal nie może pogodzić się z nową sytuacja i codziennie zarzuca mnie smsami i telefonami z naprawdę błahymi sprawami, a ja już nie wiem co mam je powiedzieć żeby się przestała przejmować i wrzuciła na luz, bo to już powoli staję się denerwujące ;/ i zaczyna graniczyć z wtrącaniem się ;/
Jednak powiem Wam , że życie we dwójkę, a wkrótce może i we trójkę ( bo się cały czas staramy o to ) jest bardzo przyjemne ;D w końcu mamy swoje życie i nie musimy się liczyć z czyimś zdaniem, robimy po swojemu ;D
wtorek, 19 lipca 2011
wyszłam za mąż zaraz wracam :D
No i wróciłam :) tak oto 16 lipca 20011 roku o godzinie 14.00 stałam się żoną mojego męża :) Ślub był przepiękny, kościół ubrany w czerwone róże z zielonymi dodatkami, proboszcz powiedział piękne kazanie do nas i naszych gości i od moich rodziców dostaliśmy obraz Świętej Rodziny, który został poświęcony podczas mszy :) Były małe wpadki, ale myślę, że nasz kamerzysta to wytnie :)
Wesele było równie udane, bardzo mało zjadłam, bo nie miałam za bardzo czasu, faktycznie na swoim weselu to człowiek ma tak mało czasu, a tyle trzeba zrobić naraz i każdy chce z Tobą zatańczyć w dodatku :) Sesję mieliśmy w lesie i nad jeziorem :) Zdjęcia i film będą dopiero w sierpniu bo nasz kamerzysta i fotografka i wyjeżdżają na wakacje teraz (to była para). Świadków mielismy super, szczególnie świadka, który zgubił pasek od spodni i musiał kelenrkom dać butelkę wódki żeby mu oddały, poza tym co jakiś czas znikał, żeby przetrzeźwieć i bawił dalej ;D dobra do tej sytuacji byłby tekst piosenki "pojawiam się i znikam" ;D
Wszyscy goście byli zadowoleni, wesele małe ale bardzo udane ;D A poprawiny Jeszce lepsze bo na luzie i w domu. Były tańce hulanki i swawole ;D
Zestresowana byłam bardzo, ale jak P. przyjechał po mnie to cały stres zniknął jak ręką odjął ;D Teraz już mam swojego męża przy sobie i jest suuuuuper :D
Wesele było równie udane, bardzo mało zjadłam, bo nie miałam za bardzo czasu, faktycznie na swoim weselu to człowiek ma tak mało czasu, a tyle trzeba zrobić naraz i każdy chce z Tobą zatańczyć w dodatku :) Sesję mieliśmy w lesie i nad jeziorem :) Zdjęcia i film będą dopiero w sierpniu bo nasz kamerzysta i fotografka i wyjeżdżają na wakacje teraz (to była para). Świadków mielismy super, szczególnie świadka, który zgubił pasek od spodni i musiał kelenrkom dać butelkę wódki żeby mu oddały, poza tym co jakiś czas znikał, żeby przetrzeźwieć i bawił dalej ;D dobra do tej sytuacji byłby tekst piosenki "pojawiam się i znikam" ;D
Wszyscy goście byli zadowoleni, wesele małe ale bardzo udane ;D A poprawiny Jeszce lepsze bo na luzie i w domu. Były tańce hulanki i swawole ;D
Zestresowana byłam bardzo, ale jak P. przyjechał po mnie to cały stres zniknął jak ręką odjął ;D Teraz już mam swojego męża przy sobie i jest suuuuuper :D
poniedziałek, 11 lipca 2011
poimprezowo....
zostało już tylko kilka dni...... zaczynam się stresować ;D w niedzielę byliśmy na sali weselnej omówić wszystkie szczegóły przyjęcia więc jest już wszystko dopięte na ostatni guzik, gości będziemy mieć 80 ;) a w sobotę mieliśmy wieczór panieńsko-kawalerski super udany :) towarzystwo się poznało i dogadało, dostaliśmy już dwa ślubne prezenty: komplet kawowy na 12 osób i paterę na owoce ręcznie malowaną i oczywiście prezenty z jajem, czyli mój Przyszły strój Borata (czyli takie stringi-szelki) a ja fartuszek ze stanikiem z tyłu wiązany tylko na kokardkę ;D impreza była super, przyszły Pan Młody i świadkowie jej końca to już nie pamiętali, ja tak bo byłam kierowcą hehe ;D teraz muszę tylko nerwówke w domu przeżyć i panikę mojej mamy i będzie dobrze ;)
piątek, 1 lipca 2011
Juz mi niosą suknię z welonem ;D
Tak to jakoś leciało w tej piosence ;D Humorek mi dopisuje, choć pogoda jest przygnębiająca. Nie pisze bo nie bardzo jest o czym. Odebrałam w środę sukienkę i wisi już w domu ze wszystkimi dodatkami, za tydzień jedziemy do lokalu ustalać sprawy organizacyjne co do wesela i za tydzień w sobotę robimy imprezkę kawalersko-panieńską w małym gronie znajomych. Mieliśmy nic nie robić bo z czasem wolnym u nas teraz kiepsko ale pasuje, aby świadkowie się poznali skoro maja razem współpracować za 2 tygodnie ;D
Mama od czasu do czasu wyprowadza mnie jeszcze z równowagi swoimi dogadywaniami ale się staram nie komentować ;D
I podjęłam ważną decyzję: BRONIĘ SIĘ DOPIERO WE WRZEŚNIU, teraz nie ma szans żebym skończyła to pisać (termin mam do 8 lipca) , a tak to już będę mieć nowe nazwisko na dyplomie ;D
P.S.Dziewczyny powiedzcie mi jeszcze jak wygląda błogosławieństwo przed ślubem, co ja mam powiedzieć?? bo wiem, że to młoda prosi o to rodziców
Mama od czasu do czasu wyprowadza mnie jeszcze z równowagi swoimi dogadywaniami ale się staram nie komentować ;D
I podjęłam ważną decyzję: BRONIĘ SIĘ DOPIERO WE WRZEŚNIU, teraz nie ma szans żebym skończyła to pisać (termin mam do 8 lipca) , a tak to już będę mieć nowe nazwisko na dyplomie ;D
P.S.Dziewczyny powiedzcie mi jeszcze jak wygląda błogosławieństwo przed ślubem, co ja mam powiedzieć?? bo wiem, że to młoda prosi o to rodziców
środa, 22 czerwca 2011
fryzurka, przymiarka, ciążowo-grypowo
fryzurka przetestowana, bardzo mi się podoba :) jednak zdecydowałam się na koczek i welon pod koczkiem :) przymiarka tez zrobiona, sukienka będzie do odebrania w przyszłym tygodniu :) ale nic oczywiście nie odbyło się bez niespodzianek ;/ całą noc nie spałam, dostałam grypy żołądkowej i myślałam, że będę musiała wszystkie moje plany odwołać, ale jakoś się zebrałam i dałam radę, tylko, ze z małą niespodzianką, mało jadłam i przy przymiarce jak mnie ekspedientka ściągnęła w tali to myślałam, ze zemdleję, mroczki przed oczami i kaput ;/ ale na szczęście nic się nie stało :) mama przez te moje wymioty już zażartowała, że może w ciąży jestem, kobieta w salonie też o to pytała i nawet tata z bratem też żartowali, żeby młody kasę zbierał na chrzciny :) no ale w ciąży nie jestem nic na to nie wskazuję, to tylko frustracje żołądkowe ;D
jedyne czego nie załatwiłam to mojej promotorki bo już nie dałam rady, braciszek po nas przyjechał bo ja nie dałam rady prowadzić, nie wiem co to będzie z tą moją pracą mgr ;/ spróbuje kobietę złapać w poniedziałek :)
jedyne czego nie załatwiłam to mojej promotorki bo już nie dałam rady, braciszek po nas przyjechał bo ja nie dałam rady prowadzić, nie wiem co to będzie z tą moją pracą mgr ;/ spróbuje kobietę złapać w poniedziałek :)
czwartek, 16 czerwca 2011
o wszystkim o niczym, ale już coraz bliżej
Notka A-normalnej skłoniła mnie do napisania posta, z resztą już tydzień mnie tu nie było :) U nas przygotowania właśnie ruszają pełną parą, za 2 tygodnie zacznie się potwierdzanie i ustalanie detali związanych ze ślubem i weselem :) martw mnie tylko jedna rzecz bo coraz więcej gości zaczyna nam odmawiać i ze 120 osób zrobi się chyba tylko 80. Na jedno to jest dobrze bo na sali nie będzie ścisku i wydamy mniej pieniędzy na organizację :), a na drugie to troszkę przykro się robi, bo odmawia najbliższa rodzina praktycznie :(
Moja mama ciągle przezywa i kalkuluje, wszystko widzi w przysłowiowych czarnych barwach i już nie wiem jak jej mam tłumaczyć i jak do niej dotrzeć, chyba sobie odpuszczę, wszystko potoczy się własnym rytmem i przecież wesele na pewno nie okażę się niewypałem i nikt nie zepsuje nam tego najważniejszego dnia w naszym życiu :) Boję się tylko, że moi rodzice nie przyjdą na przyjęcie poprawinowe, które chcemy zrobić w domu P. (już po ślubie praktycznie w naszym domu), bo moja mama uważa, że powinno ono być u pani młodej, a jak będzie u P. to będzie tam praktycznie cała jego rodzina, bo jakoś tak wiekszość jest z jego miejscowości (mama twierdzi, że poprawiny robimy specjalnie pod rodzinę P.), a z mojej strony tylko rodzice i babcie, (które moja mama stwierdziła i tak nie będą chciały przyjechać bo to "daleko" - czyli 50 km). przykro się trochę robi jak się słyszy coś takiego od swojej mamy ale cóż zobaczymy jak to będzie :(, ja to już nawet chciałam zrezygnować z tego małego przyjęcia, ale P. się nie chce zgodzić. Chciałabym już mieć to wszystko za sobą :( tak szczerze to nawet nie mogę się cieszyć z mamą tym, że wychodzę za mąż, bo ciągle ma jakieś ALE.
Moja mama ciągle przezywa i kalkuluje, wszystko widzi w przysłowiowych czarnych barwach i już nie wiem jak jej mam tłumaczyć i jak do niej dotrzeć, chyba sobie odpuszczę, wszystko potoczy się własnym rytmem i przecież wesele na pewno nie okażę się niewypałem i nikt nie zepsuje nam tego najważniejszego dnia w naszym życiu :) Boję się tylko, że moi rodzice nie przyjdą na przyjęcie poprawinowe, które chcemy zrobić w domu P. (już po ślubie praktycznie w naszym domu), bo moja mama uważa, że powinno ono być u pani młodej, a jak będzie u P. to będzie tam praktycznie cała jego rodzina, bo jakoś tak wiekszość jest z jego miejscowości (mama twierdzi, że poprawiny robimy specjalnie pod rodzinę P.), a z mojej strony tylko rodzice i babcie, (które moja mama stwierdziła i tak nie będą chciały przyjechać bo to "daleko" - czyli 50 km). przykro się trochę robi jak się słyszy coś takiego od swojej mamy ale cóż zobaczymy jak to będzie :(, ja to już nawet chciałam zrezygnować z tego małego przyjęcia, ale P. się nie chce zgodzić. Chciałabym już mieć to wszystko za sobą :( tak szczerze to nawet nie mogę się cieszyć z mamą tym, że wychodzę za mąż, bo ciągle ma jakieś ALE.
środa, 8 czerwca 2011
przymiarkowo :)
no i dziś była pierwsza przymiarka sukienki :) 22 idę na drugą a 27 odbieram już do domku :) bolerko wybrane, welon, biżuteria :) ubrałam ja ale jakoś tak pomimo wszystko nie czułam jeszcze tej atmosfery przedślubnej, tego zdenerwowania, przyjdzie z czasem :) zdjęcie zrobiłam, ale takie kiepskie trochę ;/ jak któraś chce zobaczyć to na maila prywatnego podeśle :) może mi fryzurkę doradzicie jakąś bo 22 rano idę na próbną żeby później zobaczyć jak do sukienki będzie wyglądać :)
Pan Młody też już ubrany :) zrezygnowaliśmy z kamizelki i musznika, zostaliśmy przy krawacie i chusteczce do butonierki :) garnitur ciemny, P. wygląda w całym rynsztunku boskooooo ;D
i to by było na tyle narazie :)
Pan Młody też już ubrany :) zrezygnowaliśmy z kamizelki i musznika, zostaliśmy przy krawacie i chusteczce do butonierki :) garnitur ciemny, P. wygląda w całym rynsztunku boskooooo ;D
i to by było na tyle narazie :)
wtorek, 31 maja 2011
poweselnie...
Weekend był imprezowy. Zaczęło się bardzo spokojnie od sobotnich zakupów z P. bo trzeba było kupić koszule i krawat pasujący do mojej kiecki, później fryzjer i makijaż i się Beata nie wyrobiła ;/ makijaż robiony w pośpiechu przez bratową P. paznokcie też, nie mówiąc o ubieraniu... ehhh... źle obliczyłam czas... ale zdążyliśmy na 15 ;D młodzi jechali bryczką z czterema konikami bo oboje trenują skoki na koniach ;D bardzo fajnie to wyglądało :) Oboje bacznie obserwowaliśmy mszę ślubna i całe wesele bo kurcze nasze już niedługo :) jak się okazuje msza jest bardzo krótka (dobrze, bo mniej stresu) hehe :) wesele bardzo udane, P. troszkę pogościł ja nie bo byłam kierowcą ;D ale to nic nie szkodzi wybawiliśmy się i doszliśmy do wniosku, że musimy poćwiczyć pierwszy taniec bo zanim się dogramy z krokami to trochę schodzi ;D na poprawiny nie dotarliśmy bo zmęczenie wygrało ;D zamówiliśmy pizze i spędziliśmy wieczór z piwkiem przed tv ;D
martwi mnie tylko jedno: potańczyłam trochę i nogi mnie bolały okropnie już pod koniec to co to będzie na własnym weselu jak to każdy będzie chciał ze mną tańczyć ?? jejku jeszcze 1,5 miesiąca 8-D
martwi mnie tylko jedno: potańczyłam trochę i nogi mnie bolały okropnie już pod koniec to co to będzie na własnym weselu jak to każdy będzie chciał ze mną tańczyć ?? jejku jeszcze 1,5 miesiąca 8-D
sobota, 21 maja 2011
Ostatnia sesja do przodu
I w końcu u mnie jest posesyjnie :) kolokwium zaliczone na 4 i 4 na koniec przedmiotu, egzamin też już za mną, co prawda 3,5 tylko ale zaliczone :) teraz mogę spokojnie iść się pobawić na weselu za tydzień. Będzie okazja poćwiczenia obertasów-wywijasów przed Naszym własnym weselem. Praca mgr też mi nawet idzie, promotorka porobiła poprawki i teraz muszę siąść rozszyfrować jej bazgroły i przepisać :) Później pozostaje tylko to całe liczenie, złożenie pracy do 8 lipca i koło 15 lipca obrona!!!!!
W następnym tygodniu wyślę ostatnie zaproszenia no i wielkimi krokami zbliża się pierwsza przymiarka sukienki :)))) I reszta tego całego zamieszania ślubno-weselnego :)
W następnym tygodniu wyślę ostatnie zaproszenia no i wielkimi krokami zbliża się pierwsza przymiarka sukienki :)))) I reszta tego całego zamieszania ślubno-weselnego :)
środa, 18 maja 2011
brak czasu, a mnóstwo rzeczy do zrobienia :)
Nie pisze, bo mam ostatnio duzo rzeczy na głowie. oczywiście sprawy ślubno-weselne no i studia ;/. pierwsze są dużo przyjemniejsze, za to drugie troszke mniej ;D ale takie życie :)
Zmieniłam w tym tygodniu piekarkę, która miała mi piec placki na szyszki, bo okazuję się, że dziewczyna w rodzinnej miejscowości mojego P. zrobi to o 3 zł taniej na jednej szyszce, a na 60 paru sztukach to duża oszczędność :) Zamówiła w końcu dzisiaj bukiety ślubne i przypinkę dla mojego przyszłego męża :) Będą to róże herbaciane albo ecru, zależy jakie kwiaciarka dostanie :) Coś podobnego do poniższych zdjęć :)
I nawet nie dużo mnie to wyniesie :) Zastanawiam się jeszcze nad ozdobą do włosów czy kupić białą czy dobrać ją do koloru bukietu. Muszę w ogóle wybrać się do fryzjerki i zanieść jej moje propozycje fryzur i zapytać o ozdobę. Fryzurę próbną jednak zrobię wtedy jak będę mieć robioną ostateczną przymiarkę sukienki, żeby zobaczyć jak się to będzie prezentować wszystko :) A myślałam o czymś takim:
Albo jakieś półupięcie, tylko, że mam włosy trochę krótkie (nieco za ramiona) i w kolorze ciemnego złotego blondu. Zobaczymy co fryzjerka powie :)
A wracając do mniej przyjemnych spraw, to oddałam część teoretyczną promotorce, jutro jadę odebrać, aż się boję, ale przynajmniej połowa pracy jest już za mną :) Jutro też mam ostatnie zaliczenie, tylko, że nauka coś kiepsko mi idzie przez tą ładną pogodę :)
I najważniejsza wiadomość, którą jak przeczytałam to nie mogłam uwierzyć, moja termin obrony pracy magisterskiej wypada dzień przed moim ślubem , nie wiem jak ja to wszystko pogodzę ;/ Najwyżej zacznę chudnąć w zastraszającym tempie z powodu ogromnej ilości stresu hehehe ;D
Zmieniłam w tym tygodniu piekarkę, która miała mi piec placki na szyszki, bo okazuję się, że dziewczyna w rodzinnej miejscowości mojego P. zrobi to o 3 zł taniej na jednej szyszce, a na 60 paru sztukach to duża oszczędność :) Zamówiła w końcu dzisiaj bukiety ślubne i przypinkę dla mojego przyszłego męża :) Będą to róże herbaciane albo ecru, zależy jakie kwiaciarka dostanie :) Coś podobnego do poniższych zdjęć :)
I nawet nie dużo mnie to wyniesie :) Zastanawiam się jeszcze nad ozdobą do włosów czy kupić białą czy dobrać ją do koloru bukietu. Muszę w ogóle wybrać się do fryzjerki i zanieść jej moje propozycje fryzur i zapytać o ozdobę. Fryzurę próbną jednak zrobię wtedy jak będę mieć robioną ostateczną przymiarkę sukienki, żeby zobaczyć jak się to będzie prezentować wszystko :) A myślałam o czymś takim:
Albo jakieś półupięcie, tylko, że mam włosy trochę krótkie (nieco za ramiona) i w kolorze ciemnego złotego blondu. Zobaczymy co fryzjerka powie :)
A wracając do mniej przyjemnych spraw, to oddałam część teoretyczną promotorce, jutro jadę odebrać, aż się boję, ale przynajmniej połowa pracy jest już za mną :) Jutro też mam ostatnie zaliczenie, tylko, że nauka coś kiepsko mi idzie przez tą ładną pogodę :)
I najważniejsza wiadomość, którą jak przeczytałam to nie mogłam uwierzyć, moja termin obrony pracy magisterskiej wypada dzień przed moim ślubem , nie wiem jak ja to wszystko pogodzę ;/ Najwyżej zacznę chudnąć w zastraszającym tempie z powodu ogromnej ilości stresu hehehe ;D
wtorek, 10 maja 2011
jestem na chwilkę......
długo mnie nie było, ale jakoś brakowało mi natchnienia i czasu, żeby napisać :) na uczelni mi się troszkę pokomplikowało, muszę kombinować z zaliczeniem w innym terminie bo 28 maja idę na wesele i nie będę miała jak być na uczelni. Wszystko byłoby dobrze gdyby Pani dr sobie nie pozmieniała terminów kolokwium grrrr.... ;/, ale damy rade :) ochodze się troszkę ale zaliczę. Praca mgr nadal stoi w miejscu i muszę się też w sobie zebrać i napisać ta część teoretyczna do końca i wybrać się na konsultacje żeby dalszy ciąg napisać. Pogoda mojemu pisaniu nie sprzyja bo słoneczko tak mi ładnie do okna zagląda i wola na zewnątrz ;D
Ze spraw ślubnych to gości już mamy prawie wszystkich zaproszonych, będzie ich troszkę mniej niż myśleliśmy, ale cóż... Wizyta w USC i spisanie protokołu już zaliczone, tylko takie małe braki musimy uzupełnić. Dekorowanie kościoła mam z głowy bo w niedziele po mnie bierze ślub dziewczyna która jest plastyczka i będzie sama robić dekoracje, umówiłyśmy się że podzielimy koszty na pół i dekoracje już będą na moim ślubie tez :)
Świadkowa pierwszą jednak będę mieć bo się gołąbki pogodziły w końcu i zostaje wszystko po staremu :) Kokardki dla gości, rodziców i świadków też kupione, jeszcze dekoracje samochodu musimy kupić :) no i najważniejsze ubrać Pana Młodego ale to w czerwcu :) ja bieliznę też kupiłam :) nie mogłam się zdecydować na stanik to kupiłam dwa :), 15 zł to nie majątek a biały zawsze się przyda ;D
I to by było na tyle.... ;D
Ze spraw ślubnych to gości już mamy prawie wszystkich zaproszonych, będzie ich troszkę mniej niż myśleliśmy, ale cóż... Wizyta w USC i spisanie protokołu już zaliczone, tylko takie małe braki musimy uzupełnić. Dekorowanie kościoła mam z głowy bo w niedziele po mnie bierze ślub dziewczyna która jest plastyczka i będzie sama robić dekoracje, umówiłyśmy się że podzielimy koszty na pół i dekoracje już będą na moim ślubie tez :)
Świadkowa pierwszą jednak będę mieć bo się gołąbki pogodziły w końcu i zostaje wszystko po staremu :) Kokardki dla gości, rodziców i świadków też kupione, jeszcze dekoracje samochodu musimy kupić :) no i najważniejsze ubrać Pana Młodego ale to w czerwcu :) ja bieliznę też kupiłam :) nie mogłam się zdecydować na stanik to kupiłam dwa :), 15 zł to nie majątek a biały zawsze się przyda ;D
I to by było na tyle.... ;D
wtorek, 26 kwietnia 2011
eh te problemy...
Wracam po świętach i mogę wam napisać, że znów mam problemową sytuację jak zwykle z resztą, ten nasz ślub to stwarza same kłopoty, a może bardziej rodzice moi je stwarzają.
Święta spędziliśmy u mojej rodzinki i u rodzinki P. głównie upłynęło nam to na zapraszaniu gości i nawet w takiej sytuacji moi rodzice traktują mnie jak małe dziecko i przy okazji też mojego narzeczonego. To my się pobieramy i to my mamy zapraszać gości ,a wyszło tak, że zapraszając moja rodzinę musieliśmy ciągnąc moich rodziców ze sobą, albo nawet byliśmy tylko ich kierowcami ,a oni wszystko za nas załatwiali.
Zapraszanie wyglądało tak, że oni sobie po kilka godzin w gościach rozmawiali o jakichś swoich znajomych, których nawet ja nie znam i gadali o pierdołach ,a ja z P. siedzieliśmy jak nie wiem kto i patrzyliśmy w ścianę, jak zeszło na temat wesela to mój ojciec nas do słowa nie dopuścił tylko wszystko mówił za nas, brakowało tylko, żeby zaproszenia za nas dał. Jak jechaliśmy do rodziny P. w niedziele wieczorem to myślałam, że P. wybuchnie taki był wściekły.
W ogóle moi rodzice na każdym kroku się wtrącają i robią niektóre rzeczy nawet nie zapytując nas o zdanie. Tylko, że jak My coś zrobimy po swojemu i tylko poinformujemy ich o tym to jest afera odrazu, szczególnie ze strony mojego ojca, który ostatnio kupił wódkę na Ukrainie i powiedział, żeby załatwić polskie butelki i po przelewać, żeby wódka na bramy była. Co prawda była kiedyś na temat luźna rozmowa ale tylko ze mną ,a nie z ze mną i z P. i powiedziałam, że pomyślimy nad tym, a tu już jest po fakcie nagle ;/ A w naszych planach było kupienie polskiej wódki na bramy ale takiej trochę tańszej niż na stołach będzie, jednak ojciec uważa, że jego pomysł jest o wiele lepszy ;/ o poprawinach ojcu powiedziałam, ze zamierzamy urządzić je u P. w domu, to powiedział, że on nic o czymś takim nie słyszał i że nie wie jeszcze jak to będzie i co on będzie robił na drugi dzień po weselu ;/
I jak tu się nie denerwować?? a jak coś się odezwę to oczywiście będzie "huzia" na mnie, bo oni już nic nie mogą zrobić i nic się odezwać.
Jeszcze w dodatku świadek się z rozszedł ze swoja dziewczyną i dróżki przez to jednej mogę nie mieć. poprosiłam już koleżankę, żeby na wszelki wypadek się przygotowała na funkcję. na szczęście powiedziała, że może być na ławce rezerwowych jakby co i żebym się nie martwiła ;D
Eh, byleby do dotrwać jakoś do tego ślubu i wesela ;/
P.S. z pracą mgr jestem w czarnej d...e, nawet terminu obrony nie znam ;/
Masakra ;/
Święta spędziliśmy u mojej rodzinki i u rodzinki P. głównie upłynęło nam to na zapraszaniu gości i nawet w takiej sytuacji moi rodzice traktują mnie jak małe dziecko i przy okazji też mojego narzeczonego. To my się pobieramy i to my mamy zapraszać gości ,a wyszło tak, że zapraszając moja rodzinę musieliśmy ciągnąc moich rodziców ze sobą, albo nawet byliśmy tylko ich kierowcami ,a oni wszystko za nas załatwiali.
Zapraszanie wyglądało tak, że oni sobie po kilka godzin w gościach rozmawiali o jakichś swoich znajomych, których nawet ja nie znam i gadali o pierdołach ,a ja z P. siedzieliśmy jak nie wiem kto i patrzyliśmy w ścianę, jak zeszło na temat wesela to mój ojciec nas do słowa nie dopuścił tylko wszystko mówił za nas, brakowało tylko, żeby zaproszenia za nas dał. Jak jechaliśmy do rodziny P. w niedziele wieczorem to myślałam, że P. wybuchnie taki był wściekły.
W ogóle moi rodzice na każdym kroku się wtrącają i robią niektóre rzeczy nawet nie zapytując nas o zdanie. Tylko, że jak My coś zrobimy po swojemu i tylko poinformujemy ich o tym to jest afera odrazu, szczególnie ze strony mojego ojca, który ostatnio kupił wódkę na Ukrainie i powiedział, żeby załatwić polskie butelki i po przelewać, żeby wódka na bramy była. Co prawda była kiedyś na temat luźna rozmowa ale tylko ze mną ,a nie z ze mną i z P. i powiedziałam, że pomyślimy nad tym, a tu już jest po fakcie nagle ;/ A w naszych planach było kupienie polskiej wódki na bramy ale takiej trochę tańszej niż na stołach będzie, jednak ojciec uważa, że jego pomysł jest o wiele lepszy ;/ o poprawinach ojcu powiedziałam, ze zamierzamy urządzić je u P. w domu, to powiedział, że on nic o czymś takim nie słyszał i że nie wie jeszcze jak to będzie i co on będzie robił na drugi dzień po weselu ;/
I jak tu się nie denerwować?? a jak coś się odezwę to oczywiście będzie "huzia" na mnie, bo oni już nic nie mogą zrobić i nic się odezwać.
Jeszcze w dodatku świadek się z rozszedł ze swoja dziewczyną i dróżki przez to jednej mogę nie mieć. poprosiłam już koleżankę, żeby na wszelki wypadek się przygotowała na funkcję. na szczęście powiedziała, że może być na ławce rezerwowych jakby co i żebym się nie martwiła ;D
Eh, byleby do dotrwać jakoś do tego ślubu i wesela ;/
P.S. z pracą mgr jestem w czarnej d...e, nawet terminu obrony nie znam ;/
Masakra ;/
wtorek, 12 kwietnia 2011
Zabiegi kosmetyczne i inne takie :)
Wiem, że ostanio na każdym blogu przyszłej panny młodej jest poruszany właśnie ten temat, ale nie szkodzi :)
Właśnie wróciłam z saloniku urody i jestem very zadowolona, zobaczymy czy zabieg przyniesie taki skutek jak powinien :) I potwierdzam słowa a-normalnej, że kwasy są bardzo przyjemne i przyjemnie szczypią w twarz i można się zdrzemnąć przy tym :)
Kosmetyczka jest moja koleżanka i doradzała mi dzisiaj kolor paznokci na ślub, podobno french już nie jest modny i powiedziała, ze robiła ostatnio siostrze bezowe paznokcie z morelowymi cyrkoniami u nasady i z brokatem. zastanawiam się nad ta koncepcją bo bukiet chciałam mieć z herbacianych róż, które są z reszta moimi ulubionymi kwiatami :D powinno się ładnie komponować, ale zobaczymy jeszcze jak pójdę za 3 miesiące, może Justyna wpadnie na jeszcze inny pomysł :) co do spraw ślubno-weselnych to na razie tyle, gorączka zacznie się w maju ;D
a wracając do codzienności to siedzę w domku, mama ciągle coś dogryza w związku z moim wcześniejszym pobytem u Przyszłego, czyli normalka w sumie, ale staram się przemilczeć i nie dyskutować na ten temat :)
moje stawy mi dokuczają bo pogoda ciągle się zmienia, domagają się tabletek a ja ich brać nie mogę niestety na razie skoro zdecydowaliśmy,że będziemy starać się o dzidzi, trzeba wytrzymać ;D
no i oczywiście czas upływa mi na pisaniu pracy magisterskiej, która idzie mi jak krew z nosa ;/ mam 30 stron a ma być 80, poza tym promotorka ciągle nic nie mówi o metodach badawczych, a tu już maj prawie że za pasem. pocieszam się jedynie tym ,że w mojej grupie wszyscy są w podobnej sytuacji, a nawet i gorszej bo okazuję się, że niektórzy będą musieli jeszcze temat sobie zmieniać w ostatniej chwili.... ;/
Właśnie wróciłam z saloniku urody i jestem very zadowolona, zobaczymy czy zabieg przyniesie taki skutek jak powinien :) I potwierdzam słowa a-normalnej, że kwasy są bardzo przyjemne i przyjemnie szczypią w twarz i można się zdrzemnąć przy tym :)
Kosmetyczka jest moja koleżanka i doradzała mi dzisiaj kolor paznokci na ślub, podobno french już nie jest modny i powiedziała, ze robiła ostatnio siostrze bezowe paznokcie z morelowymi cyrkoniami u nasady i z brokatem. zastanawiam się nad ta koncepcją bo bukiet chciałam mieć z herbacianych róż, które są z reszta moimi ulubionymi kwiatami :D powinno się ładnie komponować, ale zobaczymy jeszcze jak pójdę za 3 miesiące, może Justyna wpadnie na jeszcze inny pomysł :) co do spraw ślubno-weselnych to na razie tyle, gorączka zacznie się w maju ;D
a wracając do codzienności to siedzę w domku, mama ciągle coś dogryza w związku z moim wcześniejszym pobytem u Przyszłego, czyli normalka w sumie, ale staram się przemilczeć i nie dyskutować na ten temat :)
moje stawy mi dokuczają bo pogoda ciągle się zmienia, domagają się tabletek a ja ich brać nie mogę niestety na razie skoro zdecydowaliśmy,że będziemy starać się o dzidzi, trzeba wytrzymać ;D
no i oczywiście czas upływa mi na pisaniu pracy magisterskiej, która idzie mi jak krew z nosa ;/ mam 30 stron a ma być 80, poza tym promotorka ciągle nic nie mówi o metodach badawczych, a tu już maj prawie że za pasem. pocieszam się jedynie tym ,że w mojej grupie wszyscy są w podobnej sytuacji, a nawet i gorszej bo okazuję się, że niektórzy będą musieli jeszcze temat sobie zmieniać w ostatniej chwili.... ;/
wtorek, 5 kwietnia 2011
Juz są :)
I złote krążki już mamy :) jak narazie nie trzeba ich powiększać ani zmniejszać :) są idealne :)
W tym tygodniu jeszcze idziemy zaklepać autobus, papierki wszystkie już mamy pozbieranie tzn, P. ma bo ja jeszcze po wypis z księgi chrztów muszę jechać. Tak więc usc i księdza będziemy załatwiać po świętach, później zapraszanie ;D
Jejku jak to wszystko szybko zleciało, dopiero co sobie przypomnę jak poznałam mojego Przyszłego męża, a tu już nieco ponad 3 miesiące i będę jego żoną. Bardzo dobrze niech leci tak szybko a nawet szybciej, a później niech czas zatrzyma się w miejscu ;D
W tym tygodniu jeszcze idziemy zaklepać autobus, papierki wszystkie już mamy pozbieranie tzn, P. ma bo ja jeszcze po wypis z księgi chrztów muszę jechać. Tak więc usc i księdza będziemy załatwiać po świętach, później zapraszanie ;D
Jejku jak to wszystko szybko zleciało, dopiero co sobie przypomnę jak poznałam mojego Przyszłego męża, a tu już nieco ponad 3 miesiące i będę jego żoną. Bardzo dobrze niech leci tak szybko a nawet szybciej, a później niech czas zatrzyma się w miejscu ;D
czwartek, 31 marca 2011
wiosna....
Przyszła wiosna w końcu :) Jakoś człowiek inaczej wtedy oddycha :) Sprzątanie już mam za sobą i w domu i u P. również. Jeszcze do 10 kwietnia będę siedzieć u niego na "etacie" hehehe - czyli piorę, gotuje, prasuję - wprawiam się w obowiązki żony :D Później jednak wracam do domu, bo mama ciągle mi truje to dla świętego spokoju posiedzę te kilka miesięcy w domu jeszcze.
W czerwcu mam zamiar zapisać się na kurs z PUP-u może mnie wezmą to te kilka tygodni nie będę się nudzić ;D
Co do spraw ślubnych to jestem już zapisana na zabieg kosmetyczny na twarz na 12 kwietnia :) - kosmetyczka mi powiedziała, że troszkę za późno, ale jak będę unikać słońca przez tydzień to zabieg nie pójdzie na marne ;D
A i już nie mogę się doczekać odbioru obrączek :)
W czerwcu mam zamiar zapisać się na kurs z PUP-u może mnie wezmą to te kilka tygodni nie będę się nudzić ;D
Co do spraw ślubnych to jestem już zapisana na zabieg kosmetyczny na twarz na 12 kwietnia :) - kosmetyczka mi powiedziała, że troszkę za późno, ale jak będę unikać słońca przez tydzień to zabieg nie pójdzie na marne ;D
A i już nie mogę się doczekać odbioru obrączek :)
poniedziałek, 28 marca 2011
przenosiny prawie zakończone
A więc jestem :) też postanowiłam zmienić lokalizację i mieć więcej prywatności niż na onecie :) nie przeniosłam tylko archiwum, bo doszłam do wniosku, że zacznę pisanie z czystym kontem :) :) ten kto czytał mój wcześniejszy blog to wie co się u mnie działo :), a dla reszty niech to będzie tajemnica tajemnica ;)
P.S. nie wiem jeszcze jak się wstawia suwaczki ;/
P.S. nie wiem jeszcze jak się wstawia suwaczki ;/
piątek, 25 marca 2011
i d....a ;/
I nici z moich planów ambitnych, wszystko się posypało, staży nie ma, przynajmniej w jednostkach oświatowych (bo nie zapewniają zatrudnienia dla stażysty).
Po długiej rozmowie z Przyszłym doszliśmy do wniosku, że dam sobie spokój z szukaniem pracy i napisze spokojnie mgr, obronie się i będę przygotowywać do ślubu, za zarabianie weźmie się Przyszły.
Ze względu na dobry jak na razie stan zdrowia moich stanów będziemy starać się o dzidziusia, troszkę wyrzeczeń nas czeka i na 100% krótka rozłąka po ślubie ale damy radę, a później będę zaczynać moją karierę zawodową hehehe :)
P.S. chociaż czasami mam wątpliwości co do naszych planów.
A co do spraw ślubnych to zaczynamy kompletować dokumenty potrzebne do spisania protokołu i złożenia zapewnień, zaproszenia już wypełnione i czekają na wręczanie i zamówiliśmy obrączki do odebrania za 2 tygodnie :)
Po długiej rozmowie z Przyszłym doszliśmy do wniosku, że dam sobie spokój z szukaniem pracy i napisze spokojnie mgr, obronie się i będę przygotowywać do ślubu, za zarabianie weźmie się Przyszły.
Ze względu na dobry jak na razie stan zdrowia moich stanów będziemy starać się o dzidziusia, troszkę wyrzeczeń nas czeka i na 100% krótka rozłąka po ślubie ale damy radę, a później będę zaczynać moją karierę zawodową hehehe :)
P.S. chociaż czasami mam wątpliwości co do naszych planów.
A co do spraw ślubnych to zaczynamy kompletować dokumenty potrzebne do spisania protokołu i złożenia zapewnień, zaproszenia już wypełnione i czekają na wręczanie i zamówiliśmy obrączki do odebrania za 2 tygodnie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






