Nasz Ślub

Nasz Ślub

czwartek, 29 maja 2014

Zapisek + edit zdjęcia

Muszę się Wam pochwalić. Doczekałam się od mojego dziecka świadomego słowa MAMA. I to kiedy? Akurat na Dzień Matki. Od tamtej pory uparcie go powtarza i wszystkim wokół pokazuje gdzie jest jej mama. :) Oprócz tego powtarza KOŃ,BOŃ (czyli słoń ), PAĆ (spać, patrz),ABIŚ (miś)i różne takie swoje inne, rozumie praktycznie wszystko co się do niej mówi, ale nie zawsze chce to zrobić, sama już idzie do łóżeczka spać, ale niestety trzeba ją lulać jeszcze. Jest małym uparciuchem i złośnicą, charakterek to ona ma i w przyszłości będzie umiała na swoim postawić. To po tatusiu :)

A u nas, u nas bez zmian. Z teściową rozmawiam sporadycznie i na neutralne tematy. Dziadkowie i wnuczka zadowoleni ze wspólnej niedzieli. My się nie napracowaliśmy za bardzo w komisjach i już o północy byliśmy w domu. Leci dzień za dniem. Mąż tymczasowo dorabia u wcześniejszego szefa i czeka ciągle na tel z zakładu. Ja do pracy raczej nie pójdę, Oliwki nie ma z kim zostawić, żłobek się nie opłaca bo jest zupełnie nie po drodze.

A to moje szczęście mające 20 miesięcy :

wtorek, 6 maja 2014

Majówka

MAJÓWKA w tym roku była udana można powiedzieć. Zaczęliśmy od spontanicznej wizyty w MINI ZOO razem ze znajomymi i dzieciakami . Oliwka piszczała jak szalona, nie widziała gdzie ma patrzeć i co robić. Później plac zabaw, okazało się, że najbardziej jej się spodobała zjeżdżalnia szkoda tylko, że moje ręce ciężko to wytrzymywały. Jednak w pobliżu był mąż więc daliśmy radę :) Na koniec pojechaliśmy do znajomych i posiedzieliśmy na tarasie przy pizzy i piwku. W sobotę przyjechali moi rodzice na dwa dni, był grill na balkonie, bo pogoda kiepska była i wizytę można by uznać za udaną gdyby nie mały incydent z moja teściową i dziećmi szwagra.
A mianowicie, Ruda (tak nazwijmy moją szwagierkę, to ta która kiedyś z nami mieszkała)jak zwykle przyszła do teściów. Ja nie mam nic przeciwko temu, ale mogłaby dzieci pilnować i wykazać się choć minimum kultury. Przyjechali całą rodzinką bo brat męża zjechał chwilowo z zagranicy i oczywiście chłopcy przybiegli pobawić się na górę, ale jak to oni ani dzień dobry ani cześć tylko "włażą jak do obory" i jeszcze mi dziecko odganiają bo im przeszkadza. Chodzą po pokojach niewiadomo za czym, a Ruda siedzi zadowolona na dole u teściowej i jej to wcale nie obchodzi.Ja nie krzyknę bo to nie moje dzieci więc delikatnie zwracałam im tylko uwagę tak samo i moi rodzice i mąż. Harmider przy tym okropny był. Przyszło do jedzenia no to oczywista sprawa, że dzieciom też trzeba dać jak są. Starszy (6 lat) zjadł pół kiełbaski więcej nie chciał, a jak się później okazało poleciał na dół z płaczem, że on chce kiełbasę z grilla. Przyleciała teściowa i z pretensjami do wszystkich, że dlaczego mój mąż nie powiedział, że robi grilla bo mały płacze, a ona by przecież kiełbasę mu dała. Normalnie wstyd, ja mam gości a teściowa mi tu cyrk taki robi, że jakaś pazerna jestem czy jak. Wszyscy jej wyjaśnili, że chłopak zjadł, zrobiła oczy wzięła jeszcze kawałek dla małego i poszła. Później wpadła Ruda, zaglądnęła jak do siebie, mrukła dzień dobry do moich rodziców, zobaczyła co jej młodszy syn robi i poszła. Normalnie jakiś brak wychowania. Ja tam dzieci nie winię bo to są dzieci i przykład z rodziców biorą. Jak ja bym była na miejscu szwagierki to bym przyszła, grzecznie zapytała, czy chłopcy się pobawić mogą, albo bym wytłumaczyła, że ciocia ma gości i nie można przeszkadzać. Tym bardziej, że między nami jest taka sytuacja jaka jest, ale najwyraźniej to ja mam się czuć jak intruz w swoim domu, a ona czuję się jak u siebie. Mężu się wkurzył na to wszystko, jak rodzice pojechali to opieprzył matkę, a według niej oczywiście nic się nie stało, z dzieciakami stwierdził, że też zrobi porządek jak tylko się coś takiego powtórzy. Teściowa za to w odwecie powiedziała, że na 25 maja mamy sobie niańkę znaleźć, bo chyba nie pisałam jeszcze ale 25 maja idziemy z mężem do komisji obwodowych na wybory do PE, zawsze tam trochę grosza wpadnie.Ale na lodzie nie jesteśmy, małą wezmą moi rodzice na dwa dni i jakoś moja mama nie miała z tym problemu i nawet urlop specjalnie wzięła.
I jak tu dziewczyny ja mam szukać pracy, pójdę a tu nagle teściowa strzeli foch i niewiadomo co z dzieckiem zrobić. O żłobek u nas ciężko, niania droga. Muszę poczekać, aż mała się usamodzielni i pójdzie do przedszkola, żeby spokojnie pracować i nie martwić się o dziecko.
Trochę może bez składu i ładu, ale wylałam złość i trochę mi lepiej :)