Pracuję i w pracy mi się podoba, urzędowanie to mój żywioł najwyraźniej :) Zintegrowałam się już częściowo ze współpracownikami. Mili i pomocni, stażystki koleżanki też sympatyczne :)
W domu radze sobie raz lepiej raz gorzej, przy małej mi obie babcie pomagają na zmianę, więc dziecię jest zadowolone. Na początku czerwca wyszedł jej pierwszy ząbek, a pod koniec drugi, ale z wielkim bólem. W dodatku mąż prawie cały miesiąc był w delegacji (przyjeżdżał tylko na weekendy) i z marudzącym, nie śpiącym i cierpiącym dzieckiem musiałam radzić sobie sama.
Teraz już jest ok i w dodatku Oliwka:
- zaczyna raczkować,
- w naszą 2 rocznicę ślubu (16 lipca), powiedziała ba-ba, a na drugi dzień ładnie pokazywała na zdjęciu paluszkiem mamę i tatę,
- potrafi też pokazać gdzie lala ma oko, gdzie jest Bozia,
- zrobić tasiu-tasiu, tuli-tuli,
- całkiem pięknie udawać, że się wstydzi,
- zaczyna chodzić przy meblach i trzymana za dwie rączki
- papa czasem wyjdzie, czasem nie
- wie gdzie jest kotek i piesek
Co do tej rocznicy naszej to ją przegapiłam, mama mi przypomniała, ja się bardziej skupiłam na dokonaniach Oliwki niż na dacie w kalendarzu :) A mężowi to się wydawało, że to 17 jest :) Z reszta i tak go w domu nie było. Wrócił dopiero wczoraj.
W tym roku też zrobiłam swoje pierwsze korniszony, zobaczymy czy będą dobre :)
Ruszyliśmy tez kuchnią, jednak zostajemy u teściów, dogadaliśmy się i teść ma przepisać dom najpóźniej w przyszłym roku. meble już mam w domu, ale w rozsypce, płytki zamówione, zlewozmywak kupiony, jeszcze z większych wydatków zmywarka została do kupienia i oczywiście czekamy na wolne męża, żeby zabrał się za remontowanie, bo chce sam wszystko zrobić.
Wieczorem jeszcze wrzucę zdjęcie małej, bo teraz jestem w pracy. Buziaki :*