Nasz Ślub

Nasz Ślub

czwartek, 15 września 2011

Kurs gotowania ;D

Moje kochane od poprzedniego piątku jestem sama na gospodarstwie domowym. kuchnie mam dla siebie bo teściowa poszła do szpitala na jakieś 3 tygodnie (ale to nic poważnego-poszła poleżeć kontrolnie). Wreszcie bez skrępowania mogę pichcić i nikt nie patrzy mi na ręce, tylko jeść tak samej obiad to trochę smutno, ale idzie się przyzwyczaić. tak więc przechodzę przyśpieszony kurs gotowania wraz z Internetem ;D, w dodatku w sobotę odwiedzą nas rodzice to jakieś placuszka zdałoby się upiec i pochwalić, że sobie bardzo dobrze radzę w roli żony ;D Chociaż przy poprzednich odwiedzinach mama gdy usłyszała, że gotuje i zajmuję się domem to prychnęła śmiechem i popatrzyła dziwnie na brata, chodziło jej o to, że w domu nigdy się nie garnęłam do obowiązków domowych, a teraz robię wszystko z własnej woli, tylko, że ona nie rozumie tego, ze teraz to mam motywacje i swój dom i staram się dla męża ;D Czyli dl mojej mamy nadal mam lewe ręce i nie wiem kiedy ona zrozumie, że mam swoje życie.
Aha i bym zapomniała w końcu dostaliśmy zdjęcia od fotografa, dziś przyszedł zamówiony przeze mnie album ;) tak więc wszystko po weselu już zrobione, zostały tylko wspomnienia ;D

piątek, 2 września 2011

Sielanka małżeńska ;)

Dni mijają powoli. Ja ciągle szukam pracy, złożyłam w tamtym tygodniu 3 CV ale telefony milczą. W końcu musi się udać, a na razie siedzę w domku, gotuję, prasuję, piorę i sprzątam. Od czasu do czasu poczytam, a mam nie małe zaległości w tym ;D takie siedzenie w domku i robienie za gospodynię domową nie jest takie złe jakby na to popatrzeć jednak na dłuższą metę dochodzę do wniosku to człowiek się troszeczkę uwstecznia i rozleniwia. jak czasem pomyślę o tym, że mogłabym iść do pracy to mnie ogarnia przerażenie. Nie pracuję już jakiś rok, odzwyczaiłam się od tego wstawania rano i jakoś ta odpowiedzialność w pracy, ten rytm, obowiązki są dla mnie troszkę przerażające, jakoś czasem myślę, że mogłabym sobie nie poradzić. Jednak to tylko takie moje obawy wynikające z zasilania grona bezrobotnych bo w rzeczywistości to nigdy nie miałam problemu z nauczeniem się czegokolwiek tylko oczywiście na wszystko potrzeba czasu. I oczywiście teraz brakuje mi jednak czasem tego kontaktu z ludźmi i oderwania się od kieratu domowego, tym bardziej, że mam tutaj mało znajomych (prawe wcale).
Ale wracając do tematu to u nas w małżeństwie po ponad miesiącu panuję sielanka. Z mężem się dogadujemy, razem robimy porządki, gotujemy przy jego wolnym dniu. Dobrze wybrałam bo większość mężczyzn jednak nie lubi tych wszystkich tzw. babskich czynności, a jemu to nie przeszkadza nawet sam proponuje pomoc ;D Dba o mnie i raczej nic się nie zmieniło od ślubu,  a nawet jest lepiej. Jednym słowem jestem SZCZĘŚLIWA!!!!!!!
Teraz z innej beczki. Tak czytam wasze blogi i zazdroszczę Angel i Smoczycy tych ich dwupaków. Co prawda wiem, że ciąże nie są bezproblemowe w ich przypadku ale pomimo wszystko to sam ten stan jest ogromnym szczęściem. Dziewczyny życzę Wam wszystkiego dobrego i mam nadzieje, że może niedługo do Was dołączę ;D, a bardzo bym tego chciała.
Taka mi ta notka wyszła nie do składu nie do ładu troszeczkę, ale może jest to tym spowodowane, że jakaś ostatnio jestem rozkojarzona. To by było na tyle ;d