Nasz Ślub

Nasz Ślub

piątek, 2 września 2011

Sielanka małżeńska ;)

Dni mijają powoli. Ja ciągle szukam pracy, złożyłam w tamtym tygodniu 3 CV ale telefony milczą. W końcu musi się udać, a na razie siedzę w domku, gotuję, prasuję, piorę i sprzątam. Od czasu do czasu poczytam, a mam nie małe zaległości w tym ;D takie siedzenie w domku i robienie za gospodynię domową nie jest takie złe jakby na to popatrzeć jednak na dłuższą metę dochodzę do wniosku to człowiek się troszeczkę uwstecznia i rozleniwia. jak czasem pomyślę o tym, że mogłabym iść do pracy to mnie ogarnia przerażenie. Nie pracuję już jakiś rok, odzwyczaiłam się od tego wstawania rano i jakoś ta odpowiedzialność w pracy, ten rytm, obowiązki są dla mnie troszkę przerażające, jakoś czasem myślę, że mogłabym sobie nie poradzić. Jednak to tylko takie moje obawy wynikające z zasilania grona bezrobotnych bo w rzeczywistości to nigdy nie miałam problemu z nauczeniem się czegokolwiek tylko oczywiście na wszystko potrzeba czasu. I oczywiście teraz brakuje mi jednak czasem tego kontaktu z ludźmi i oderwania się od kieratu domowego, tym bardziej, że mam tutaj mało znajomych (prawe wcale).
Ale wracając do tematu to u nas w małżeństwie po ponad miesiącu panuję sielanka. Z mężem się dogadujemy, razem robimy porządki, gotujemy przy jego wolnym dniu. Dobrze wybrałam bo większość mężczyzn jednak nie lubi tych wszystkich tzw. babskich czynności, a jemu to nie przeszkadza nawet sam proponuje pomoc ;D Dba o mnie i raczej nic się nie zmieniło od ślubu,  a nawet jest lepiej. Jednym słowem jestem SZCZĘŚLIWA!!!!!!!
Teraz z innej beczki. Tak czytam wasze blogi i zazdroszczę Angel i Smoczycy tych ich dwupaków. Co prawda wiem, że ciąże nie są bezproblemowe w ich przypadku ale pomimo wszystko to sam ten stan jest ogromnym szczęściem. Dziewczyny życzę Wam wszystkiego dobrego i mam nadzieje, że może niedługo do Was dołączę ;D, a bardzo bym tego chciała.
Taka mi ta notka wyszła nie do składu nie do ładu troszeczkę, ale może jest to tym spowodowane, że jakaś ostatnio jestem rozkojarzona. To by było na tyle ;d

5 komentarzy:

  1. Ale czasem warto troszkę popracować Ja od siedzenia w domu dostawałam bzika była Bronka

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety jak sie długo siedzi w domu to rzeczywiście człowiek się rozleniwia i uwstecznia (wiem po znajomej)-ale jak sama piszesz poradzisz sobie ze wszystkim;)Tak więc życzę powodzenia w szukaniu pracy i w tym drugim też (nawet bardziej).
    Zapraszam też na mojego nowego bloga: gosia79.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak samo jak u nas - sielanka, wspólne zajmowanie się mieszkaniem i mój brak pracy ;)
    Mnie czasem śmieszy jak idę do kuchni trochę pozmywać lub coś sprzątnąć, mąż siedzi w pokoju obok i za chwilę woła: kochanie, pomóc ci w czymś?!

    OdpowiedzUsuń
  4. mój nie woła bo codziennie przychodzi zmęczony z pracy (praca fizyczna), więc jest tylko "kochanie podaj mi obiad ;p", ale przy wolnym dniu razem kucharzymy bardzo często ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Siedzieć w domu jest fajnie, ale mieć pieniążki też. A kontakt z ludźmi... Ach, nic nie zastąpi...

    To ja życzę dzidziusia :)

    OdpowiedzUsuń