Nasz Ślub

Nasz Ślub

czwartek, 14 marca 2013

Słoneczko wyjdź...

Szkolenia aktywizacyjne za mną, pierwsze pieniążki wpłynęły na konto, ale zaraz wypłynęły bo zrobiłam małej zakupy ciuszkowe. Dzieciak rośnie w oczach. Za 2 tygodnie skończy 6 miesięcy, a już uparcie ciągnie się do siadania. Na leżaczku nawet już potrafi chwile utrzymać równowagę. Kiedy to zleciało powiedzcie mi :)
Chwilowo zaskoczyła nas zima i ja jak przez cały sezon zimowy nie miałam wypadku to dziś kurczę o mało nie wpadłam w płot sąsiada. Zakręt mamy 90 stopni niedaleko domu i jadąc nawet na 2 biegu ciężko było wyhamować, w ostatniej chwili mi się udało, ufff :) Mąż szanowny poszedł dziś w końcu do pracy, po zimowej przerwie, cisza taka w domu, że aż dziwnie. Ja czekam na telefon z PUP z informacją o dacie rozpoczęcia szkolenia z księgowości. Chciałabym zacząć go najszybciej, ale z drugiej strony przed świętami moja mama ma urwanie głowy w pracy i ciężko będzie z wolnym, żeby się małą zajęła.. Teściowa znów nie jest jeszcze w pełni sił po szpitalu o i tak. W ostateczności mama powiedziała, że weźmie zwolnienie lekarskie jak zajdzie potrzeba. O i kolejny strup na głowie przez to mam ;/
Niech przyjdzie już ta wiosna i wyjdzie słońce, wtedy jakoś punkt widzenia jest inny :)

piątek, 1 marca 2013

Poszkoleniowo z nadzieją na lepsze jutro

Jestem już po pierwszym szkoleniu pt. "Kompetencje społeczne". Jestem po nim bogatsza o nowe wiadomości i trochę podniesiona na duchu. Tematami był stres, asertywność, konflikty i skuteczna autoprezentacja. Trenerki były bardzo fajne i poznałam 9 nowych osób i co z niektórymi mam nadzieje utrzymywać kontakt jeszcze :) Teraz czeka mnie podjecie decyzji o rodzaju szkolenia zawodowego i warsztaty z poszukiwania pracy.
Zastanawiam się na pełną księgowością albo tylko nad kadrami i płacami. Pełna księgowość daje większe perspektywy pracy, ale boję się, że nie dam rady ogarnąć materiału, tym bardziej, że na studiach miałam bardzo mało rachunkowości i obawiam się, że będę musiała dużo nadrabiać w domu, a przy Oliwce będzie ciężko. Pożyjemy zobaczymy, w poniedziałek mam  spotkanie z doradcą w tej sprawie.
Co do spraw domowych to ostatnio chyba z mężem mamy przesyt siebie, przebywanie ze sobą 24h na dobę nikomu nie służy ( mąż już od grudnia siedzi w domu), zdążyliśmy się już nawet poważnie pokłócić, o głupotę oczywiście i jest w tym trochę mojej  winy bo często najpierw mówię a później myślę :( Niech już przyjdzie wiosna i on pójdzie do pracy :)
Martwi mnie jednak kwestia zostawienia córki pod czyjąś opieką, kiedy mnie nie będzie w domu, teściowa jeszcze nie wróciła ze szpitala, moja mama jest daleko i w dodatku pracuje, mąż w każdej chwili może dostać telefon od szefa, o i tak. Mówią, że nie ma co się martwić na zapas, ale nie zawsze jest to takie proste. Jednak mam nadzieję na lepsze jutro, może znów wyjdzie słońce :)

Notka troszkę chaotyczna, wybaczcie ale ostatnio  trudno mi pozbierać myśli w sensowna całość ;p