Nasz Ślub

Nasz Ślub

sobota, 26 kwietnia 2014

Tendencja spadkowa

Dzieje się dzieje u mnie ale chyba raczej na minus. Jak nie było pracy, tak teraz jest jej za dużo. Po pierwsze będę zasiadać w komisji wyborczej 25 maja (wybory do PE), a po drugie dostałam ofertę pracy w kawiarni, ale odmówiłam. Dlaczego? a dlatego, że to praca w systemie ciągłym zmianowym, do późnych godzin, i w weekendy. Owszem mąż pracuje na zmiany, w domu jest teściowa, ale perspektywa zostawiania małej z nią np cały tydzień na całe popołudnia i wieczory mi nie pasuje. Opiekowała się nią dobrze, ale jednak ja potrafię bardziej małą dopilnować i z całym szacunkiem dla teściowej i męża mojego, który też się dobrze dzieckiem zajmuje, ale bardzo często jak to facet szuka sobie zajęcia a dziecko babci oddaje.
Nie wiem może to pochopna decyzja, czuję, że mąż ma do mnie trochę o to pretensje, że nie przyjęłam propozycji, zwłaszcza, że proponował to jego kuzyn, który nawet pofatygował się do nas do domu z tym. Praca nie byłaby u niego, tylko w lokalu który wynajmuje. Gdyby to było w sklepie 5, nawet 6 dni w tygodniu i na pierwszej zmianie to bym się nie zastanawiała, a tak ciężko mi mała zostawiać nie raz nawet na 12 godzin, bo zmiany się nam obojgu mogą różnie układać, a dom i tak byłby na mojej głowie. Mąż się zarzekał, że się zorganizujemy, ale ja wiem jak było gdy oboje pracowaliśmy, tez mieliśmy się organizować, a o wszystkim myślałam ja.
Wolę jednak poczekać, krew nam z oczu nie idzie jeszcze, mam nadzieję, że coś się trafi...

P.S. Dom już jest nasz :)

środa, 23 kwietnia 2014

Już mamy środę i jak to mówią "środa minie tydzień zginie ". Szybko ten tydzień mika zresztą tak jak i te święta. Oliwka w tym roku dzielnie szła z koszyczkiem. W niedzielę świętowaliśmy u nas. Była bratowa męża, ta fajniejsza ;-) i teściowie bo do nich nikt nie przyszedł . W poniedziałek pojechaliśmy do moich rodziców, przyjechali też przyszli teściowie mojego brata, posiedzieliśmy, delikatnie poświętowaliśmy i we wtorek do domku . Dziadkowie nacieszyli się małą. o i tak minęły święta, a jutro w końcu wielki dzień u notariusza i będzie można spokojnie planować dalszy remont domu.
To by było chyba na tyle bo poza tym nic u nas się nie dzieje, ja tylko jestem lekko złamana brakiem pracy, ale to kwestia czasu i minie.
Kończę bo mała marudzi, idziemy na spacer ;-)

środa, 16 kwietnia 2014

Bańka mydlana pękła...

No i moje marzenia i nadzieje na pracę prysły jak ta bańka mydlana. Dostałam dziś telefon, że gmina złożyła wniosek na roboty publiczne, ale tylko na stanowiska pracownika gospodarczego. Zapotrzebowanie na 10 osób. Mojej osoby i mojego stanowiska administracyjnego tam nie było. Wyszło na to, że Pani Kadrowa cały miesiąc mnie zwodziła, gdy do niej wydzwaniałam. Tylko nie rozumiem po co kazała mi składać podanie o pracę i robiła nadzieję. W dodatku w styczniu Pan Wójt też mi obiecał, że wystąpią o roboty dla mnie, bo akurat tak się składa, że potrzebuje jednej osoby. na to wychodzi, że gadali bo musieli, a ja głupia uwierzyłam i miałam nadzieję. Co to cholera za czasy, że jak się nie ma znajomości (czyli mega ogromnych pleców) albo ogromnego szczęścia to pracy dziś nie dostaniesz. No fajnie by było popracować nawet te 4 miesiące, kredyt bym spłaciła przynajmniej, praca na miejscu, a tak d....
No ale nic próbuje dalej i wysyłam dziko CV wszędzie gdzie się da. Próba nie strzelba jak to się mówi.
A na poprawienie humoru mam dziś wizytę u fryzjerki, metamorfozy blond ciąg dalszy (chyba, że spanikuję i zmienię zdanie) ;).

P.S.
Poprzedni post dotyczył męża, ale jak to my, już doszliśmy do porozumienia i jest dobrze. :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

I po co mi te święta, ta cała sztuczna atmosfera ? Mam ochotę wyjść gdzieś i zostawić to wszystko w końcu niektóre. osoby coś zrozumieją i docenią .

piątek, 11 kwietnia 2014

I już po spotkaniu. Było tyle tematów, że aż brakło czasu żeby o wszystkim porozmawiać. Dwie godziny to zbyt mało. Trzeba będzie zrobić powtórkę . Myślę, że to może być początek ciekawej znajomości :-)

czwartek, 10 kwietnia 2014

Jaki ten świat jest mały. Parę miesięcy temu okazało się, że Kameleonka, mieszka całkiem blisko mnie i jutro w końcu spotkamy się z realu. Spotkanie planowałyśmy już jakiś czas temu ale zawsze coś stało na przeszkodzie. Cieszę się podwójnie bo w końcu się rezerwę troche, a nie tylko ten dom i dziecko cały czas. Monotonia dnia codziennego mnie już dobija. Myślę że tematy się znajdą bo mamy dzieci w tym samym wieku , Oliwka jest od Kubusia tylko 2 miesiące starsza.
A co tak poza tym? Ciągle wydzwaniam do kadrowej co z tym moim wnioskiem o roboty publiczne i ciągle odsyła mnie z kwitkiem, czyli każe dzwonić za parę dni . Jutro wybieram się do urzędu pracy żeby zapytać czy się zakwalifikuje. Wiadomo pieniądze się przydadzą poza tym tak jak już pisałam, w domu nie mogę wytrzymać. Do ludzi potrzebuje wyjść :-)
Mężu ciągle się szkoli, 26 kwietnia na egzamin państwowy, przyjeżdżają z Gliwic z instytutu ich egzaminować. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, bo praca już na męża czeka :-) i przedewszystkim będę go miała więcej w domu :-)
Kończę bo Oliwka domaga się uwagi.
Kameleonka do zobaczenia jutro :-)