I stało się. Z mężem podjęliśmy ważną decyzję, zbieramy pieniążki, kupujemy działkę ( to plany na ten rok) i budujemy dom. Z teściami jednak ciężko wytrzymać i szkoda wkładać pieniądze w remont, kiedy nikt nie szanuje tego to co się robi.
To racja. Powiem CI, że my też kiedyś myśleliśmy o tym aby wyprowadzić się od moich rodziców i kupić jakiś dom do remontu i zamieszkać samemu, ale niestety za dużo pieniędzy poszło już tutaj no i mamy go zapisanego, więc sprawa wygląda trochę inaczej. Tylko, ze ja jestem o tyle w lepszej sytuacji, ze mieszkamy u moich rodziców a u teściów to zawsze jest inaczej.
hmmm... my teoretycznie tez mieliśmy mieszkać u teściów i dom miał być na nas zapisany, ale jak na razie to tylko wkładaliśmy pieniądze w remont, a do przepisywania nikt się nie śpieszy. Szkoda, bo z 30 tys. już poszło, ale trudno, reszta już pójdzie na własny kąt. Z resztą chcąc mieć więcej niż jedno dziecko to tutaj nie ma warunków, trzeba by adaptować cały strych na pomieszczenia mieszkalne. Co nowe to nowe jednak, tu jedno ruszysz to inne się sypie i jest brak poszanowania na dodatek.
To rzeczywiście jak nie ma warunków to lepiej zdecydować się na coś swojego, tym bardziej, że nie wiadomo jakby to wyszło potem z zapisem. My też myślę, że koło 30tys, włożyliśmy już o ile nie więcej. Szkoda trochę tych pieniędzy bo już można by było przeznaczyć na coś, ale trudno. Oby szło szybko odłożyć i zacząć budowę.
Kredyt odpada, bo żadne z nas nie ma umowy na stałe, a w hipotekę też się pchać nie chcemy. Decyzja jest taka, że mąż pojedzie w ostateczności za granicę i trzeba będzie przetrwać jakoś czas rozłąki, ale ostateczny efekt jest tego wart.
Na za granicę nigdy bym się nie zgodziła, to nie służy związkom, przynajmniej ja tak sądzę, a też się budujemy i brakuje bardzo pieniędzy. My kredyt byśmy dostali, ale z kolei właśnie nie chcemy, bo odsetki zabijają.
Brawo! Dobra decyzja:) Moim zdaniem mieszkanie z teściami (obojętnie jak kochanymi) nigdy nie wychodzi nikomu na dobre. Zawsze po jakimś czasie coś się zacznie sypać. A już dzieckiem to dopiero. Nie chciałabym mieszkać ani a teściami ani z moimi rodzicami, choć i jedni i drudzy dla nad bardzo dobrzy, kochani i w ogóle do rany przyłóż. Ale jednak - co swoje to swoje. Nawet mimo to, że tak wiele zachodu kosztuje zbudowanie czegoś swojego. Trzymam kciuki za tą rozłąkę (bo ogólnie jestem temu przeciwna, jak już wyjeżdżać to razem) i życzę wszystkiego dobrego:)
Moi rodzice tez teraz są do rany przyłóż, ale to chyba głównie z tego względu, że są daleko. Najlepiej mieszkać osobno i widywać się z rodzinka okazyjnie. Takie jest moje zdanie.
Piękne plany. Życzę Wam ich szybkiej realizacji. Mieszkanie z teściami nie jest najlepszym rozwiązaniem. U mnie teściowa nalega żebyśmy się do ich domu przenieśli, ale ja się na to nie godzę. Drugi dom na tej samej działce - ok! Mieszkanie w tym samym domu - zdecydowane NIE!!!
To racja. Powiem CI, że my też kiedyś myśleliśmy o tym aby wyprowadzić się od moich rodziców i kupić jakiś dom do remontu i zamieszkać samemu, ale niestety za dużo pieniędzy poszło już tutaj no i mamy go zapisanego, więc sprawa wygląda trochę inaczej. Tylko, ze ja jestem o tyle w lepszej sytuacji, ze mieszkamy u moich rodziców a u teściów to zawsze jest inaczej.
OdpowiedzUsuńhmmm... my teoretycznie tez mieliśmy mieszkać u teściów i dom miał być na nas zapisany, ale jak na razie to tylko wkładaliśmy pieniądze w remont, a do przepisywania nikt się nie śpieszy. Szkoda, bo z 30 tys. już poszło, ale trudno, reszta już pójdzie na własny kąt. Z resztą chcąc mieć więcej niż jedno dziecko to tutaj nie ma warunków, trzeba by adaptować cały strych na pomieszczenia mieszkalne. Co nowe to nowe jednak, tu jedno ruszysz to inne się sypie i jest brak poszanowania na dodatek.
UsuńTo rzeczywiście jak nie ma warunków to lepiej zdecydować się na coś swojego, tym bardziej, że nie wiadomo jakby to wyszło potem z zapisem. My też myślę, że koło 30tys, włożyliśmy już o ile nie więcej. Szkoda trochę tych pieniędzy bo już można by było przeznaczyć na coś, ale trudno. Oby szło szybko odłożyć i zacząć budowę.
UsuńTo trzymam kciuki za zbieranie pieniążków. A dalej co, kredyt? Macie jakieś konkretniejsze plany?
OdpowiedzUsuńKredyt odpada, bo żadne z nas nie ma umowy na stałe, a w hipotekę też się pchać nie chcemy. Decyzja jest taka, że mąż pojedzie w ostateczności za granicę i trzeba będzie przetrwać jakoś czas rozłąki, ale ostateczny efekt jest tego wart.
UsuńNa za granicę nigdy bym się nie zgodziła, to nie służy związkom, przynajmniej ja tak sądzę, a też się budujemy i brakuje bardzo pieniędzy. My kredyt byśmy dostali, ale z kolei właśnie nie chcemy, bo odsetki zabijają.
UsuńMoże i nie służy, coś w tym jest. Pożyjemy zobaczymy :)
UsuńJeśli jechać, to razem, tęsknota zabija i prowadzi do różnych zachowań, które łatwiej "wyhamować" jak ktoś jest bliżej
UsuńDobra decyzja!
OdpowiedzUsuńNie ma to jak być na swoim.
Popieram. Teraz tylko pozostaje powoli dążyć do celu :)
OdpowiedzUsuńI tak zamierzamy robić, żeby nie wiem co się działo :)
UsuńBrawo! Dobra decyzja:)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem mieszkanie z teściami (obojętnie jak kochanymi) nigdy nie wychodzi nikomu na dobre. Zawsze po jakimś czasie coś się zacznie sypać. A już dzieckiem to dopiero. Nie chciałabym mieszkać ani a teściami ani z moimi rodzicami, choć i jedni i drudzy dla nad bardzo dobrzy, kochani i w ogóle do rany przyłóż. Ale jednak - co swoje to swoje. Nawet mimo to, że tak wiele zachodu kosztuje zbudowanie czegoś swojego. Trzymam kciuki za tą rozłąkę (bo ogólnie jestem temu przeciwna, jak już wyjeżdżać to razem) i życzę wszystkiego dobrego:)
Moi rodzice tez teraz są do rany przyłóż, ale to chyba głównie z tego względu, że są daleko. Najlepiej mieszkać osobno i widywać się z rodzinka okazyjnie. Takie jest moje zdanie.
UsuńPiękne plany. Życzę Wam ich szybkiej realizacji. Mieszkanie z teściami nie jest najlepszym rozwiązaniem. U mnie teściowa nalega żebyśmy się do ich domu przenieśli, ale ja się na to nie godzę. Drugi dom na tej samej działce - ok! Mieszkanie w tym samym domu - zdecydowane NIE!!!
OdpowiedzUsuń