Nasz Ślub

Nasz Ślub

sobota, 26 stycznia 2013

Wyjaśnienie :)

Miałam nie pisać, ale komentarze pod poprzednią notka mnie zmusiły.
Wiem, że każdy ma swoje zdanie na temat wyjazdów za granicę, rozstań itd. i bardzo to szanuje i się nie obrażam :) Musze jednak napisać co ja o tym myślę, żeby było jasne :)
Wiadomo, że rozstania dobrze nie robią dla małżeństwa, tęsknota, frustracja z tym związana, człowiek za dużo rozmyśla, rodzą się niepotrzebne pretensje, kłótnie (zazdrość odpada).
Jakby mój mąż miał wyjechać na pół roku to oczywiście, że bym go nie puściła nigdzie bo jestem z tych co okropnie tęsknią i marudzą przy tym jeszcze dodatkowo :) Dlatego podkreślam w ostateczności wchodzi w grę tylko wyjazdy max. 2 miesięczne. To jest tak jakby mąż pojechał w delegację, o dłuższym pobycie nie ma mowy. Poza tym ja z małym dzieckiem nie bardzo się pisze na jakikolwiek dalszy wyjazd, wiadomo jak takie malotki to znoszą ciężko.
I jeszcze jeden wazny aspekt. Przy braku stałej pracy ( a sezonowej pracy męża, pomimo, że nieźle zarabia), nie mamy szans na wybudowanie się w szybkim czasie, a na czasie nam zależy.
Ostatecznie czeka nas rok z krótkimi rozstaniami co jakiś czas.

Nasza decyzja o budowie wynikła w ogóle z sytuacji takiej, że teść uważa wszystko co jest w domu za swoje, nawet co do niego nie należy. Ruszanie i rozporządzanie takimi rzeczami powtórzyło się już nie pierwszy raz pomimo wcześniejszych próśb i rozmów. Po drugie wiadomo już troszkę włożyliśmy w dom i jest brak poszanowania tych rzeczy i pieniędzy. Po trzecie ciężko jest siąść z gośćmi i porozmawiać kiedy przychodzi teściowa i gada od rzeczy. Nawet z mamą nie mogę spokojnie nieraz porozmawiać.
Mysleliśmy, że damy radę, że będzie lepiej, jednak nie więc stad ta decyzja.


3 komentarze:

  1. i skoro to da Wam szczęście to ja życzę powodzenia w realizacji planów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety obecna sytuacja w kraju zmusza czasami do trudnych decyzji, wyjazdów, rozstań. 2 miesiące to niedługo, wbrew pozorom czas mija szybko. Czasem trzeba poświęceń i nikt nie powiedział, że w życiu będzie łatwo.
    A każdy na takie sprawy ma swoje zdanie i tyle.
    Tylko ciekawe co by zrobili Ci co krytykują gdyby stanęli sami przed możliwością zarobienia dobrych pieniędzy w krótkim czasie za granicą.
    Sama kiedyś byłam w sytuacji gdzie powiedziałam, że za granicę do pracy bym nie wyjechała, a za 2 tygodnie kupowałam bilety do Wielkiej Brytanii żeby przez 2 i pół miesiąca zbierać truskawki.
    3majcie się cieplutko i wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak co swoje to swoje.. też jesteśmy początkowo skazani, na mieszkanie u rodziców G.. ale nie mam zamiaru tam długo zostać. Trzymajcie się !

    Soul

    OdpowiedzUsuń