Nasz Ślub

Nasz Ślub

wtorek, 16 sierpnia 2011

Powczasowo....

I był spontan jakiego nigdy nie mieliśmy chyba. Jakiś miesiąc temu planowaliśmy pojechać nad Białe (lubelszczyzna), ale po dłuższym czasie nic nie wskazywało na to, że coś z tego wyjdzie. I w sobotę nasz kochany drużba wpadł na genialny pomysł, że jedziemy w niedzielę na dwa dni. Ja nie byłam do tego zbyt pozytywnie nastawiona i jak się później okazało nie tylko ja. dostałam okres, a poza tym nie zapowiadali zbyt ładnej pogody, więc wyjazd nad wodę nie był najlepszym pomysłem. Jednak drużba zaczął ściemniać jak się później okazało, że już obiecał koledze, że go zabierzemy ze sobą i że tamten już jest spakowany więc zdecydowaliśmy się i pojechaliśmy w niedzielę rano w 7 osób. Oczywiście w drodze zaczęło padać, dojechaliśmy na pole namiotowe rozpętała się burza z gradem  tak siedzieliśmy w autach popijając piwko i mocniejsze trunki. Mój mąż ja byliśmy naprawdę wściekli na Grześka i nasi pasażerowie również bo też nie chcieli jechać ale Grzesiek ich również przekonał mówiąc , że my jedziemy, a tak nie było wcale. I tak oto zrobił naszą czwórkę w balona ;D Panowie popili i jak deszcz ustał poszli się wykąpać w deszczu ;/ masakra. Byliśmy naprawdę zrezygnowani przez tą pogodę.
No ale nie cały wyjazd był taki zły bo popołudniu wyszło słonko, wszystkim się humory poprawiły, był grill rozbicie namiotów, tańce i hulanki.
w poniedziałek to już było całkiem ładnie, gorąco i bez deszczu. opaliłam się popływałam na materacu bo wstyd się przyznać ale ja pływać nie potrafię i nauka opornie mi idzie chociaż mąż próbuje mnie usilnie nauczyć ;D
I tak zleciały te dwa dni, nie chciało się w ogóle do domu wracać ;D

P.S. Ale wściekła byłam naprawdę bo przez deszcz byłoby na marne przejechane 230 km w jedna stronę) i wyrzucone w błoto prawie 300 zł ;/ ale wszystko się dobrze skończyło. Mąż obiecał jeszcze mnie zabrać we wrześniu na weekend tylko we dwoje ;D

8 komentarzy:

  1. ciesze się, że jednak wyjazd skończył się pozytywnymi wrażeniami :-) a czemuż to? bo mieszkam tak ze 30 km od Białego ;-)

    z-wiara-w-milosc.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. to bliziutko :) hehe ja na Podkarpaciu 5 km od Leżajska :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobno wypady z zaskoczenia są najlepsze

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie spontany są najlepsze, choć czasem sporo nerwów kosztują.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj nie narzekaj! chciałaś przerwania nudy - miałaś, a ty narzekasz! :P normalnie nic tylko cię kopnąć w kostkę! ;)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. nie ma to jak troszkę zaszaleć... może następnym razem będzie fajniej- w koncu we dwójkę to zawsze romantyczniej :)
    http://nocna-rozmowczyni.blog.onet.pl./

    OdpowiedzUsuń
  7. Zablokowałam blog a nie mam twojego adresu e-mail więc poproszę (była Bronka) zulalinaa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń