MAJÓWKA w tym roku była udana można powiedzieć. Zaczęliśmy od spontanicznej wizyty w MINI ZOO razem ze znajomymi i dzieciakami . Oliwka piszczała jak szalona, nie widziała gdzie ma patrzeć i co robić. Później plac zabaw, okazało się, że najbardziej jej się spodobała zjeżdżalnia szkoda tylko, że moje ręce ciężko to wytrzymywały. Jednak w pobliżu był mąż więc daliśmy radę :) Na koniec pojechaliśmy do znajomych i posiedzieliśmy na tarasie przy pizzy i piwku. W sobotę przyjechali moi rodzice na dwa dni, był grill na balkonie, bo pogoda kiepska była i wizytę można by uznać za udaną gdyby nie mały incydent z moja teściową i dziećmi szwagra.
A mianowicie, Ruda (tak nazwijmy moją szwagierkę, to ta która kiedyś z nami mieszkała)jak zwykle przyszła do teściów. Ja nie mam nic przeciwko temu, ale mogłaby dzieci pilnować i wykazać się choć minimum kultury. Przyjechali całą rodzinką bo brat męża zjechał chwilowo z zagranicy i oczywiście chłopcy przybiegli pobawić się na górę, ale jak to oni ani dzień dobry ani cześć tylko "włażą jak do obory" i jeszcze mi dziecko odganiają bo im przeszkadza. Chodzą po pokojach niewiadomo za czym, a Ruda siedzi zadowolona na dole u teściowej i jej to wcale nie obchodzi.Ja nie krzyknę bo to nie moje dzieci więc delikatnie zwracałam im tylko uwagę tak samo i moi rodzice i mąż. Harmider przy tym okropny był. Przyszło do jedzenia no to oczywista sprawa, że dzieciom też trzeba dać jak są. Starszy (6 lat) zjadł pół kiełbaski więcej nie chciał, a jak się później okazało poleciał na dół z płaczem, że on chce kiełbasę z grilla. Przyleciała teściowa i z pretensjami do wszystkich, że dlaczego mój mąż nie powiedział, że robi grilla bo mały płacze, a ona by przecież kiełbasę mu dała. Normalnie wstyd, ja mam gości a teściowa mi tu cyrk taki robi, że jakaś pazerna jestem czy jak. Wszyscy jej wyjaśnili, że chłopak zjadł, zrobiła oczy wzięła jeszcze kawałek dla małego i poszła. Później wpadła Ruda, zaglądnęła jak do siebie, mrukła dzień dobry do moich rodziców, zobaczyła co jej młodszy syn robi i poszła. Normalnie jakiś brak wychowania. Ja tam dzieci nie winię bo to są dzieci i przykład z rodziców biorą. Jak ja bym była na miejscu szwagierki to bym przyszła, grzecznie zapytała, czy chłopcy się pobawić mogą, albo bym wytłumaczyła, że ciocia ma gości i nie można przeszkadzać. Tym bardziej, że między nami jest taka sytuacja jaka jest, ale najwyraźniej to ja mam się czuć jak intruz w swoim domu, a ona czuję się jak u siebie. Mężu się wkurzył na to wszystko, jak rodzice pojechali to opieprzył matkę, a według niej oczywiście nic się nie stało, z dzieciakami stwierdził, że też zrobi porządek jak tylko się coś takiego powtórzy. Teściowa za to w odwecie powiedziała, że na 25 maja mamy sobie niańkę znaleźć, bo chyba nie pisałam jeszcze ale 25 maja idziemy z mężem do komisji obwodowych na wybory do PE, zawsze tam trochę grosza wpadnie.Ale na lodzie nie jesteśmy, małą wezmą moi rodzice na dwa dni i jakoś moja mama nie miała z tym problemu i nawet urlop specjalnie wzięła.
I jak tu dziewczyny ja mam szukać pracy, pójdę a tu nagle teściowa strzeli foch i niewiadomo co z dzieckiem zrobić. O żłobek u nas ciężko, niania droga. Muszę poczekać, aż mała się usamodzielni i pójdzie do przedszkola, żeby spokojnie pracować i nie martwić się o dziecko.
Trochę może bez składu i ładu, ale wylałam złość i trochę mi lepiej :)
Ber widzisz jak to jest...z rodziną to tylko na zdjęciu sie dobrze wygląda :)
OdpowiedzUsuńA z pracą to szkoda słów...w poniedziałek wyjeżdżam do DE, zostawiam mojego 10 miesięczniaka na całe 5 tygodni. Wrócę 2 tyg przed jego 1 urodzinami...
A później cóż...później będę pracować w sklepie...:/
Niestety nie jest to szczyt moich marzeń...
Ja bym się nie zdecydowała za nic w świecie na taki wyjazd. Podziwiam Cie.
UsuńMój mąż sobie świetnie da rade z małym. Do pomocy ma tesciowa i mamę.
OdpowiedzUsuńTo tylko miesiąc, zleci...
No i nie ukrywam ze namawiam męża na przeprowadzke do De.
no to faktycznie kiepska sytuacja się wywiązała swoją drogą i tak macie dobrze że się Wam teściowa nie wprosiła na imprezę ze swoimi gośćmi. A jej foch pewnie myślała że Wam na złość robi ale jak piszesz możesz liczyć na swoich rodziców:)
OdpowiedzUsuńNie wprosiłaby się napewno bo mój mąż z bratem są skłóceni, więc takiej opcji raczej nie było. :-)
OdpowiedzUsuńa no to chyba że tak;)
Usuń