No i wróciłam :) tak oto 16 lipca 20011 roku o godzinie 14.00 stałam się żoną mojego męża :) Ślub był przepiękny, kościół ubrany w czerwone róże z zielonymi dodatkami, proboszcz powiedział piękne kazanie do nas i naszych gości i od moich rodziców dostaliśmy obraz Świętej Rodziny, który został poświęcony podczas mszy :) Były małe wpadki, ale myślę, że nasz kamerzysta to wytnie :)
Wesele było równie udane, bardzo mało zjadłam, bo nie miałam za bardzo czasu, faktycznie na swoim weselu to człowiek ma tak mało czasu, a tyle trzeba zrobić naraz i każdy chce z Tobą zatańczyć w dodatku :) Sesję mieliśmy w lesie i nad jeziorem :) Zdjęcia i film będą dopiero w sierpniu bo nasz kamerzysta i fotografka i wyjeżdżają na wakacje teraz (to była para). Świadków mielismy super, szczególnie świadka, który zgubił pasek od spodni i musiał kelenrkom dać butelkę wódki żeby mu oddały, poza tym co jakiś czas znikał, żeby przetrzeźwieć i bawił dalej ;D dobra do tej sytuacji byłby tekst piosenki "pojawiam się i znikam" ;D
Wszyscy goście byli zadowoleni, wesele małe ale bardzo udane ;D A poprawiny Jeszce lepsze bo na luzie i w domu. Były tańce hulanki i swawole ;D
Zestresowana byłam bardzo, ale jak P. przyjechał po mnie to cały stres zniknął jak ręką odjął ;D Teraz już mam swojego męża przy sobie i jest suuuuuper :D
Gratuluję :) Cieszcie się sobą, wspominajcie, to jedne z najpiękniejszych chwil razem :)
OdpowiedzUsuńgratulacje ! ;)
OdpowiedzUsuńStrasznie lubię czytać blogi, gdzie mowa o ślubie, weselu, o miłości. To jest takie piękne. Przede wszystkim gratuluję i życzę wiele szczęścia na nowej drodze życia. :)
OdpowiedzUsuńJeśli chciałabyś mnie odwiedzić to zapraszam na usmiechzpapieru.blogspot.com, ale najpierw po zaproszonko na karolinka2192@gmail.com ;) Pozdrawiam!
I dodaję do linków! (:
OdpowiedzUsuń