Wiem, że ostanio na każdym blogu przyszłej panny młodej jest poruszany właśnie ten temat, ale nie szkodzi :)
Właśnie wróciłam z saloniku urody i jestem very zadowolona, zobaczymy czy zabieg przyniesie taki skutek jak powinien :) I potwierdzam słowa a-normalnej, że kwasy są bardzo przyjemne i przyjemnie szczypią w twarz i można się zdrzemnąć przy tym :)
Kosmetyczka jest moja koleżanka i doradzała mi dzisiaj kolor paznokci na ślub, podobno french już nie jest modny i powiedziała, ze robiła ostatnio siostrze bezowe paznokcie z morelowymi cyrkoniami u nasady i z brokatem. zastanawiam się nad ta koncepcją bo bukiet chciałam mieć z herbacianych róż, które są z reszta moimi ulubionymi kwiatami :D powinno się ładnie komponować, ale zobaczymy jeszcze jak pójdę za 3 miesiące, może Justyna wpadnie na jeszcze inny pomysł :) co do spraw ślubno-weselnych to na razie tyle, gorączka zacznie się w maju ;D
a wracając do codzienności to siedzę w domku, mama ciągle coś dogryza w związku z moim wcześniejszym pobytem u Przyszłego, czyli normalka w sumie, ale staram się przemilczeć i nie dyskutować na ten temat :)
moje stawy mi dokuczają bo pogoda ciągle się zmienia, domagają się tabletek a ja ich brać nie mogę niestety na razie skoro zdecydowaliśmy,że będziemy starać się o dzidzi, trzeba wytrzymać ;D
no i oczywiście czas upływa mi na pisaniu pracy magisterskiej, która idzie mi jak krew z nosa ;/ mam 30 stron a ma być 80, poza tym promotorka ciągle nic nie mówi o metodach badawczych, a tu już maj prawie że za pasem. pocieszam się jedynie tym ,że w mojej grupie wszyscy są w podobnej sytuacji, a nawet i gorszej bo okazuję się, że niektórzy będą musieli jeszcze temat sobie zmieniać w ostatniej chwili.... ;/
Trzeba o siebie dbać, by na ślubie być piękną, pachnącą i z promienną cerą ;)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o frencz, to nie znam się na tym, ale z tydzień temu przeczytałam opinię pani kosmetyczki, która mówiła, że właśnie wyszło z mody malowanie kolorami, a właśnie frencz króluje. Tak więc myślę, ze co osoba to inna opinia ;) Ja się raczej na frencz zdecyduje z tego względu, że po prostu chcę mieć jak najbardziej naturalne paznokcie. W ogóle nie bardzo czuję potrzebę malowania ich, ale jednak pasowałoby delikatnie je czymś pokryć. Możliwe, że nawet sama to zrobię albo poproszę siostrę lub przyjaciółkę.
Ja chciałam mieć własne paznokcie na ślubie i nie wyszło. Kilka dni przed mi się złamał :/ Ale nie było tak źle. Myślę, ze nie ma co patrzeć na modę tylko najlepiej zrobić tak abyś ty dobrze się czuła w tym dniu. Bo przecież o to właśnie chodzi.
OdpowiedzUsuńno właśnie o to chodzi ;D ja sztucznych robić nie będę bo mam swoje ładne i postaram się je dotrzymać do lipca, no chyba że się któryś złamie ;/
OdpowiedzUsuńJa zostaje przy frenczu bo mam wrażenie że to najbardziej adekwatne. Nie mam za długich paznokci, ale jakoś tak mi najbardziej odpowiada. Choć czuję, że pewnie i tak skończy się na bezbarwnym lakierze, bo nie mam ochoty szaleć w tej kwestii:P
OdpowiedzUsuńNo tak, kwasy są całkiem przyjemne... Najmniej przyjemny jest tylko ich kontakt z wodą podczas zmywania... Ale za to po jakimś czasie buźka gładsza i ładniejsza... Tak więc warto chwilkę "przecierpieć"... :)
OdpowiedzUsuńJa uważam, że jak ktoś ma ładne paznokcie, to jakkolwiek pomaluje się je, to będą ładne... :)
http://ulanavisage.pl/index.php?url=kalendarz-urody ... polecam ;)
OdpowiedzUsuńJa tez chcę mieć french na swoim ślubie.
OdpowiedzUsuń