A mianowicie ostatnio dużo się w moim życiu dzieje. Pisałam o planach budowy domu i wyjeździe M. za granicę i troszkę tez popisałam o moich planach zawodowych to teraz będzie o tym troszkę więcej.
Z dnia na dzień coraz bardziej upewniam się w tym, że zrobiłam dobrze decydując się na udział w projekcie PUP "Bądź sprawny na rynku pracy". Mam realną szansę na zatrudnienie i oderwanie się od obowiązków domowych, na wyjście "do ludzi" ;p. Jeśli nawet zakończy się to tylko na stażu to przynajmniej będę miała sfinansowany kurs księgowości I stopnia, a resztę w miarę możliwości będę kontynuować sama. Grunt to zacząć.
W ramach projektu UE są realizowane również spotkania z psychologiem, który ma za zadanie pomóc wybrać odpowiednią ścieżkę zawodową dla bezrobotnego i podbudować go jeśli to konieczne. Mnie akurat trzeba w obu kierunkach pomóc, bo jestem z natury niezdecydowaną osobą i boje się wyzwań. Psycholog okazała się bardzo miłą i sympatyczną kobietą, po rozmowie z nią odrazu "urosłam". Nie wiedziałam, że takie spotkania mogą tak dużo dać. Po teście na inteligencje okazało się, że napisałam go najlepiej z 10-osobowej grupy :) tego się nie spodziewałam. Test potwierdził wszystko co już o sobie wiedziałam, czyli że mam umysł ścisły, mam tendencje do zamartwiania się i ciężko mi uwierzyć we własne siły.
Teraz muszę udać się tylko do poleconego mi przez panią psycholog pracodawcy i zapytać czy może przyjąć mnie na staż od czerwca i załatwić sobie sfinansowanie kursu przez PUP.
Martwię się tylko troszkę jak mała zniesie moja nieobecność, ale pocieszam się tym, że mnóstwo rodziców przecież zostawia dzieci z babciami i wraca do pracy. W żadnym stopniu nie zmienia to więzi jaka jest między rodzicami a dzieckiem. Pozostaje tez realna opcja wyjazdu M., ale z tym myślę, że tez sobie poradzimy :)
Nasz Ślub
niedziela, 17 lutego 2013
środa, 30 stycznia 2013
4 miesiące
Piszę ciągle o problemach to teraz dla odmiany napiszę coś o Oliwci. Mianowicie królewna kończy dziś 4 miesiące. Ma koło 60 cm wzrostu i waży około 7 kg, dokładnie dowiemy się 8 lutego na szczepieniu, ale na oko można tak stwierdzić :)
Trzyma już główkę
Na kolanach u kogos uwielbia siedzieć
Coraz sprawniej trzyma grzechotki
Pakuje wszystko do buzi, a najbardziej lubi mamlać mamy palce i brzeg kubka
Przekręca się z plecków na brzuszek i odwrotnie
Wierci się jak zwariowana, już nie można jej na dłuższą chwilę zostawić bez opieki
Wydaje coraz wiecej dźwieków, a najbardziej to lubi piszczeć
Uśmiecha się i nieśmiało śmieje na głos
Pije kaszkę na dobranoc, na obiadek je zupkę i później deserek
Jest przepociesznym i grzecznym dzieciaczkiem jak na razie, ze spaniem też problemów nie ma.
A teraz dla mam i przyszłych mam napisze przepis na pierwszą zupkę dla niemowlaka. moja Oliwka zjadła ja dziś ze smakiem, tak więc mój debiut kulinarny w tej kwestii uznaję za udany :)
2 ziemniaczki
1,5 marchewki
1 pietruszka
0,5 jabłka
1 łyżeczka masełka
szczypta soli
Wszystko umyć, obrać i pokroić, zalać woda tak aby przykryć warzywka. dodać masełko i sól. Gotować do miękkości i zmiksować wszystko blenderem. Podać ostudzone.
Ja zapakowałam wszystko do słoiczków po przecierze pomidorowym i pasteryzowałam. Wyszły 3 słoiczki.
Trzyma już główkę
Na kolanach u kogos uwielbia siedzieć
Coraz sprawniej trzyma grzechotki
Pakuje wszystko do buzi, a najbardziej lubi mamlać mamy palce i brzeg kubka
Przekręca się z plecków na brzuszek i odwrotnie
Wierci się jak zwariowana, już nie można jej na dłuższą chwilę zostawić bez opieki
Wydaje coraz wiecej dźwieków, a najbardziej to lubi piszczeć
Uśmiecha się i nieśmiało śmieje na głos
Pije kaszkę na dobranoc, na obiadek je zupkę i później deserek
Jest przepociesznym i grzecznym dzieciaczkiem jak na razie, ze spaniem też problemów nie ma.
A teraz dla mam i przyszłych mam napisze przepis na pierwszą zupkę dla niemowlaka. moja Oliwka zjadła ja dziś ze smakiem, tak więc mój debiut kulinarny w tej kwestii uznaję za udany :)
2 ziemniaczki
1,5 marchewki
1 pietruszka
0,5 jabłka
1 łyżeczka masełka
szczypta soli
Wszystko umyć, obrać i pokroić, zalać woda tak aby przykryć warzywka. dodać masełko i sól. Gotować do miękkości i zmiksować wszystko blenderem. Podać ostudzone.
Ja zapakowałam wszystko do słoiczków po przecierze pomidorowym i pasteryzowałam. Wyszły 3 słoiczki.
sobota, 26 stycznia 2013
Wyjaśnienie :)
Miałam nie pisać, ale komentarze pod poprzednią notka mnie zmusiły.
Wiem, że każdy ma swoje zdanie na temat wyjazdów za granicę, rozstań itd. i bardzo to szanuje i się nie obrażam :) Musze jednak napisać co ja o tym myślę, żeby było jasne :)
Wiadomo, że rozstania dobrze nie robią dla małżeństwa, tęsknota, frustracja z tym związana, człowiek za dużo rozmyśla, rodzą się niepotrzebne pretensje, kłótnie (zazdrość odpada).
Jakby mój mąż miał wyjechać na pół roku to oczywiście, że bym go nie puściła nigdzie bo jestem z tych co okropnie tęsknią i marudzą przy tym jeszcze dodatkowo :) Dlatego podkreślam w ostateczności wchodzi w grę tylko wyjazdy max. 2 miesięczne. To jest tak jakby mąż pojechał w delegację, o dłuższym pobycie nie ma mowy. Poza tym ja z małym dzieckiem nie bardzo się pisze na jakikolwiek dalszy wyjazd, wiadomo jak takie malotki to znoszą ciężko.
I jeszcze jeden wazny aspekt. Przy braku stałej pracy ( a sezonowej pracy męża, pomimo, że nieźle zarabia), nie mamy szans na wybudowanie się w szybkim czasie, a na czasie nam zależy.
Ostatecznie czeka nas rok z krótkimi rozstaniami co jakiś czas.
Nasza decyzja o budowie wynikła w ogóle z sytuacji takiej, że teść uważa wszystko co jest w domu za swoje, nawet co do niego nie należy. Ruszanie i rozporządzanie takimi rzeczami powtórzyło się już nie pierwszy raz pomimo wcześniejszych próśb i rozmów. Po drugie wiadomo już troszkę włożyliśmy w dom i jest brak poszanowania tych rzeczy i pieniędzy. Po trzecie ciężko jest siąść z gośćmi i porozmawiać kiedy przychodzi teściowa i gada od rzeczy. Nawet z mamą nie mogę spokojnie nieraz porozmawiać.
Mysleliśmy, że damy radę, że będzie lepiej, jednak nie więc stad ta decyzja.
Wiem, że każdy ma swoje zdanie na temat wyjazdów za granicę, rozstań itd. i bardzo to szanuje i się nie obrażam :) Musze jednak napisać co ja o tym myślę, żeby było jasne :)
Wiadomo, że rozstania dobrze nie robią dla małżeństwa, tęsknota, frustracja z tym związana, człowiek za dużo rozmyśla, rodzą się niepotrzebne pretensje, kłótnie (zazdrość odpada).
Jakby mój mąż miał wyjechać na pół roku to oczywiście, że bym go nie puściła nigdzie bo jestem z tych co okropnie tęsknią i marudzą przy tym jeszcze dodatkowo :) Dlatego podkreślam w ostateczności wchodzi w grę tylko wyjazdy max. 2 miesięczne. To jest tak jakby mąż pojechał w delegację, o dłuższym pobycie nie ma mowy. Poza tym ja z małym dzieckiem nie bardzo się pisze na jakikolwiek dalszy wyjazd, wiadomo jak takie malotki to znoszą ciężko.
I jeszcze jeden wazny aspekt. Przy braku stałej pracy ( a sezonowej pracy męża, pomimo, że nieźle zarabia), nie mamy szans na wybudowanie się w szybkim czasie, a na czasie nam zależy.
Ostatecznie czeka nas rok z krótkimi rozstaniami co jakiś czas.
Nasza decyzja o budowie wynikła w ogóle z sytuacji takiej, że teść uważa wszystko co jest w domu za swoje, nawet co do niego nie należy. Ruszanie i rozporządzanie takimi rzeczami powtórzyło się już nie pierwszy raz pomimo wcześniejszych próśb i rozmów. Po drugie wiadomo już troszkę włożyliśmy w dom i jest brak poszanowania tych rzeczy i pieniędzy. Po trzecie ciężko jest siąść z gośćmi i porozmawiać kiedy przychodzi teściowa i gada od rzeczy. Nawet z mamą nie mogę spokojnie nieraz porozmawiać.
Mysleliśmy, że damy radę, że będzie lepiej, jednak nie więc stad ta decyzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)