Nasz Ślub

Nasz Ślub

piątek, 31 sierpnia 2012

Troszkę narzekania.....

Eh... muszę sobie troszkę ponarzekać tutaj bo w domu to nic nie daje i mojego męża nic nie rusza ;/ Do porodu został praktycznie miesiąc, a remont stoi w rozsypce ;/ Wszędzie pełno kurzu, sprzątanie nic nie daje, a z reszta ja nie daje rady wszystkiego zrobić ;/ W pokoju dziecięcym bałagan, meble nie poprzenoszone, salon bez podłogi i niepomalowany ;/ W sypialni, kuchni biało na meblach, klatka schodowa zakurzona ;/
Ja zaczynam popadać w nerwicę jakaś, a mężowi bałagan nie przeszkadza, zabiera się za to wszystko jak sójka za morze ;/ Wszytko rozumiem, że pracuje fizycznie i jest zmęczony popołudniami ale w weekend pasowałoby ruszyć ile się da bo nie zdążymy w końcu. Zobaczymy co będzie jutro, dziś wiecha na budowie u szwagra, u którego mąż tynkował w tym tygodniu, więc jutro znając życie nie będzie nadawał się do niczego tylko umierał będzie cały dzień ;/ A tu tyle roboty, na zakupy pasuje pojechać, meble do salonu w końcu oglądnąć, wybrać i zamówić, kolor do pokoju i tapety wybrać i oczywiście pomalować te cholerne ściany w salonie w końcu i meble poprzenosić. Bo przez te meble nie mogę nawet rzeczy sobie posortować dla maleństwa i poukładać tak jak ma być. wszędzie mam torby i pudełka poustawiane z ciuszkami ;/
To sobie ponarzekałam....

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozbrykany lokator ;p

Lokator, a raczej lokatorka mojego brzucha jest ostatnio bardzo rozbrykana, najmniejsze naciśnięcie brzucha powoduje fale i wybulenia na moim brzuchu. Coś niedotykalska ta nasza księżniczka :) Ratunkiem na spowodowane tymi harcami bóle jest tylko ręka mojego mężulka ;D Chyba tatuś ma cieplejsze ręce od moich ;p bo mała natychmiast się uspokaja, ale takie luksusy to mam tylko w weekend bo mąż cały tydzień w pracy niestety ;D
A tak poza tym to nareszcie kupiliśmy wózek, używany co prawda ale w baaaaaaardzo dobrym stanie ;) z wyprawkowych rzeczy zostały tylko pieluszki tetrowe, smoczek i butelki. Reszta już jest :) więc mogę spokojnie odpoczywać i czekać na poród, którego o dziwo na razie się wcale nie boję. Bardziej obawiam się o stan moich stawów, ale nie ma co panikować i martwić się na zapas :)
Dodatkowo od tygodnia boli mnie ósemka, która znów zaczęła rosnąc jak na złość ;/ Byłam u dentysty i niestety konieczny jest antybiotyk bo się stan zapalny rozwinął ;/ dzwoniłam do gina i pozwolił brać, więc jak mus to mus .
Relacje z moimi rodzicami są względnie dobre choć mama wydzwania co jakiś czas twierdząc, że się tydzień ponad nie odzywam ( a minęło zaledwie 2 dni). Przesadza trochę z ta tęsknotą, ale kto wie jaka ja będę w jej wieku. Może w niedzielę ich odwiedzimy na chwilkę bo wybieramy się do mojej kuzynki w końcu a to jest po drodze. jednak do tego daleko, a tym bardziej, że nasze auto jest w częściach bo mąż zaczął wymieniać tłumik i go noc zaszła w sobotę, tak więc jestem uziemiona, bo bez samochodu to jak bez ręki ;D

Miłego deszczowego poniedziałku :)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Potrzebuje odpoczynku....

Ten remont i ruchliwe dziecko w moim brzuchu doprowadzają mnie do skrajnego wyczerpania. Już nie mogę się doczekać porodu a tu jeszcze 2 miesiące noszenia brzucha, który jest coraz cięższy.
Pierwszy etap remontu jest praktycznie na ukończeniu ale to nie zmienia faktu, że bałagan mnie denerwuje ;/
Niech ten czas leci szybciej.....

P>S> Dawno nie pisałam o rodzicach, na razie jest w miarę ok. Staram się ich uwagi puszczać mimo uszu i skupić się na przygotowaniach wyprawkowych :) pierwsza tura prania i prasowania już za mną :)