Nasz Ślub

Nasz Ślub

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Blue Monday

Wszędzie dziś słyszę, że mamy dziś najbardziej depresyjny dzień w roku. Ciekawe skąd to się wzięło? Moje samopoczucie jednak jest bardzo zbliżone do tego dzisiejszego "święta". Nie wiem czy to jdtt spowodowane pogodą czy ogólnie moim życiem które od jakiegoś czasu stoi w miejscu. Czasem się zastanawiam czego ja wogóle chce, siedzę w domu, nie mam żadnych zainteresowań, żadnego hobby, kiedyś przynajmniej czytałam, teraz to już nawet tego nie chce mi się robić. Jakoś brak we mnie życia, radości, wszystko toczy się obok mnie. Dziś to nawet dzieckiem nie chce mi się zajmować. Ciągle czuje że mąż ma do mnie żal, pretensje że utrzymanie rodziny spoczywa tylko na nim. Tyle by się chciało mieć, zrobić a nie ma możliwości. Tkwię w jakimś maraźmie i nie mogę a może nie chcę się z niego wyrwać? Ciągle zasłaniam się dzieckiem, ciągle szukam wymówek, chyba. Mogłabym narzekać na nasz system polityczny ale po co ? Przecież to co zrobimy z naszym życiem zależy tylko od nas, a ja ze swoim nie wiem co zrobić.
Taki mi się ten post pesymistyczny zrobił nie wiem w sumie dlaczego, może dlatego, że jestem pełna negatywnych emocji i musiałam je gdzieś wylać ?
CZEKAM NA SŁOŃCE...

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nowy rok nowe nadzieje

Przepraszam z góry czytelniczki które jeszcze zostały i mnie czytają , że nie piszę ale moje życie stało się ostatnio monotonne i nudne, problemy są ciągle te same i muszę się wziąć w garść. Jak będzie bardziej pozytywnie to i pewnie pojawi się więcej postów, jednak na razie będę pisać sporadycznie.Tak jak w tytule mam nadzieję, że ten rok przyniesie nam duże zmiany, zrobię wszystko żeby pójść do pracy chociaż w domu mi dobrze z niczym nie muszę się śpieszyć i małą sobie sama dopilnuje ale wszystko przemawia za tym żeby wyjść z domu. Główny powód to oczywiście nasza sytuacja finansowa która jest krytyczna i która się dość poważnie pokłóciliśmy przed samymi świętami, padło wiele przykrych słów i już myślałam że pojadę do rodziców i spędzimy te święta osobno jednak na szczęście się dogadaliśmy i te 2 tygodnie minęły w dobrej rodzinnej atmosferze.
Drugi powód to polepszenie mojego stanu psychicznego bo siedząc w domu pomimo tych wszystkich pozytywnych rzeczy czuje że się wypalam, cofam, potrzebuje innego drugiego życia poza domem.Muszę zrobić coś dla siebie.
Trzeci powód to jeśli znajdę pracę jest szansa że mąż nigdzie nie wyjedzie, bo ostatnio myślimy nawet nad wyjazdem na dłuższy czas tylko razem, ale ja to kiepsko widzę jestem zbyt przywiązana do rodziny chyba i ciężko mi się zdecydować, wolałabym żeby się to tak ułożyło żeby skończyć ten dom i żyć spokojnie tutaj.
Tak więc pierś do przodu i mama musi wrócić do pracy :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Witam po dłuższej przerwie. U nas leci. Ganek powoli się robi, bo mąż do pracy chodzi więc remont schodzi na drugi plan ale ściany i sufit już mamy, płytki na podłogę też kupione tylko dekorów brakło takich jak chciałam i musimy czekać do środy. Nie śpieszy się nam w sumie bo i tak najpierw trzeba starą podłogę ściągać, robić wylewke i dopiero płytki układać. Drzwi też już mamy mniej więcej wybrane, ale zakup dopiero po zrobieniu podłogi, na razie wstawione są stare żeby się nie kurzyło na cały dom. No i tak to jest z remontem.
Co do reszty to Oliwka jest po bilansie w końcu i mamy 2 kg nadwagi co jest ciekawe bo ona nie je znów tak dużo, lewa nóżka jej ucieka do środka troszkę i dziś kupiliśmy wkładki do bucików, poza tym rozwija się świetnie :) Zebraliśmy się też w końcu i byliśmy u okulisty z nią ze względu na to że mąż ma dość duża wadę wyroku i chcieliśmy sprawdzić czy u małej jest ok i właśnie nie jest. Po tygodniu zakraplania oczu atropiną żeby można było ją zbadać okazało się że Oliwka ma wadę +5 na jedno i drugie oko , byliśmy w szoku jak to usłyszeliśmy. Ale okazuje się, że u dzieci to jest inaczej i może właśnie nic nie wskazywać na to że ono słabo widzi, wszystko okazuje się dopiero jak dziecko idzie do szkoły. Dobrze że sprawdziliśmy bo plusy można wyleczyć, więc przyzwyczajamy małą do okularów, ma takie ładne kolorowe i nawet nosi :)
A co u nas? Jak to w małżeństwie słodko-gorzko :)