Nasz Ślub

Nasz Ślub

wtorek, 19 lipca 2011

wyszłam za mąż zaraz wracam :D

No i wróciłam :) tak oto 16 lipca 20011 roku o godzinie 14.00 stałam się żoną mojego męża :) Ślub był przepiękny, kościół ubrany w czerwone róże z zielonymi dodatkami, proboszcz powiedział piękne kazanie do nas i naszych gości i od moich rodziców dostaliśmy obraz Świętej Rodziny, który został poświęcony podczas mszy :) Były małe wpadki, ale myślę, że nasz kamerzysta to wytnie :)
Wesele było równie udane, bardzo mało zjadłam, bo nie miałam za bardzo czasu, faktycznie na swoim weselu to człowiek ma tak mało czasu, a tyle trzeba zrobić naraz i każdy chce z Tobą zatańczyć w dodatku :) Sesję mieliśmy w lesie i nad jeziorem :) Zdjęcia i film będą dopiero w sierpniu bo nasz kamerzysta i fotografka i wyjeżdżają na wakacje teraz (to była para). Świadków mielismy super, szczególnie świadka, który zgubił pasek od spodni i musiał kelenrkom dać butelkę wódki żeby mu oddały, poza tym co jakiś czas znikał, żeby przetrzeźwieć i bawił dalej ;D dobra do tej sytuacji byłby tekst piosenki "pojawiam się i znikam" ;D
Wszyscy goście byli zadowoleni, wesele małe ale bardzo udane ;D A poprawiny Jeszce lepsze bo na luzie i w domu. Były tańce hulanki i swawole ;D
Zestresowana byłam bardzo, ale jak P. przyjechał po mnie to cały stres zniknął jak ręką odjął ;D Teraz już mam swojego męża przy sobie i jest suuuuuper :D

poniedziałek, 11 lipca 2011

poimprezowo....

zostało już tylko kilka dni...... zaczynam się stresować ;D w niedzielę byliśmy na sali weselnej omówić wszystkie szczegóły przyjęcia więc jest już wszystko dopięte na ostatni guzik, gości będziemy mieć 80 ;) a w sobotę mieliśmy wieczór panieńsko-kawalerski super udany :) towarzystwo się poznało i dogadało, dostaliśmy już dwa ślubne prezenty: komplet kawowy na 12 osób i paterę na owoce ręcznie malowaną i oczywiście prezenty z jajem, czyli mój Przyszły strój Borata (czyli takie stringi-szelki) a ja fartuszek ze stanikiem z tyłu wiązany tylko na kokardkę ;D impreza była super, przyszły Pan Młody i świadkowie jej końca to już nie pamiętali, ja tak bo byłam kierowcą hehe ;D teraz muszę tylko nerwówke w domu przeżyć i panikę mojej mamy i będzie dobrze ;)

piątek, 1 lipca 2011

Juz mi niosą suknię z welonem ;D

Tak to  jakoś leciało w tej piosence ;D Humorek mi dopisuje, choć pogoda jest przygnębiająca. Nie pisze bo nie bardzo jest o czym. Odebrałam w środę sukienkę i wisi już w domu ze wszystkimi dodatkami, za tydzień jedziemy do lokalu ustalać sprawy organizacyjne co do wesela i za tydzień w sobotę robimy imprezkę kawalersko-panieńską w małym gronie znajomych. Mieliśmy nic nie robić bo z czasem wolnym u nas teraz kiepsko ale pasuje, aby świadkowie się poznali skoro maja razem współpracować za 2 tygodnie ;D
Mama od czasu do czasu wyprowadza mnie jeszcze z równowagi swoimi dogadywaniami ale się staram nie komentować ;D
I podjęłam ważną decyzję: BRONIĘ SIĘ DOPIERO WE WRZEŚNIU, teraz nie ma szans żebym skończyła to pisać (termin mam do 8 lipca) , a tak to już będę mieć nowe nazwisko na dyplomie ;D

P.S.Dziewczyny powiedzcie mi jeszcze jak wygląda błogosławieństwo przed ślubem, co ja mam powiedzieć?? bo wiem, że to młoda prosi o to  rodziców