Wróciłam więc do domu, wyszkolona na 102 z zakresu księgowości, teraz czekają mnie rozmowy z pracodawcami i szukanie opieki dla małej od lipca. W czerwcu ma przyjeżdżać moja mama do Oliwki, a lipiec albo niania, albo żłobek. Ta druga opcja mniej mi się podoba, ale jest tańsza. Musimy z mężem wszystko przekalkulować i pojeździć i popytać. U nas są tylko 2 żłobki - jeden państwowy i drugi przy tzw spółdzielni socjalnej. W grę wchodzi raczej ten drugi, bo o dostaniu się do państwowego można tylko pomarzyć.
Dziewczyny-mamy doradźcie czy 9-miesięczne dziecko nie jest za małe do żłobka?
Nasz Ślub
środa, 15 maja 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
tydzień 1
Pierwszy tydzień szkolenia i mieszkania u rodziców za mną, spięcie było małe, ale oczywiście tato nie rozumie mojego podejścia, wg niego obrażać się nie powinniśmy bo jesteśmy tylko ludźmi i przede wszystkim rodziną więc różne rzeczy się mówi i powinno się je przemilczeć.
środa, 10 kwietnia 2013
Wyszło i zaszło...
A tak słonko wyszło, ale dla mnie przyszły ciemne chmury. Przez pół nocy nie mogłam spać bo myślałam. Dlaczego moja kobieca intuicja rzadko kiedy się myli. Zapisując się na projekt przeczuwałam, że będą się piętrzyć przeszkody i to związane z opieka nad dzieckiem. Teściowa się zaoferowała, ale się pochorowała i na dzień dzisiejszy nie zostanie z małą. Moja mama znów nadgorliwa od pierwszego dnia projektu (tj. od stycznia) już planowała grafik w pracy w kwietniu żeby Oliwią zająć. w porządku nie przeszkadzało mi to. potrafiłam się opanować i nie wszczynać awantur. Już myślałam, że się z moimi rodzicami ułoży, że koniec tych kłótni itd. ale nie jest tak. Fakt są nadopiekuńczymi dziadkami i cieszą się z dziecka jakby to jakieś zjawisko nadprzyrodzone było, my się z tego z mężem "śmiejemy" bo po co się denerwować, ale w święta trochę mój tato przegiął. Nie dał się małej nawet zdrzemnąć, a widać było, że padała, chodził, nosił, gadała, podrzucała, byleby nie zasnęła. Zakwestionował, nawet sposób usypiana małej przez mojego męża (stwierdził, że mocno nią kołysze, bo jej główka lata) ale przymknęliśmy na to oko. Oliwka zasnęła dopiero w drodze do domu i to z płaczem bo taka umęczona była. Rodzice się i tak obrazili, bo jadąc od babci (u której byliśmy z nimi) nie wstąpiliśmy jeszcze do nich i nie ważne było, że mała jest umęczona i nie chciałam jej już rozbierać, żeby się nie obudziła, a dodatkowo jeszcze mieliśmy mieć swoich gości w domu.
Ale przejdę do sedna sprawy. Od 15 kwietna zaczynam kurs zawodowy niedaleko od mojego rodzinnego domu. Chciałam zabrać mała i nocować u rodziców przez ten czas, mąż nawet mnie do tego namawiał, jednak po świętach zobaczyłam się wahać, bo widać rodzice się nie zmienili i obawiałam się, że jak tam zostanę to nie istny szlag trafi i będę się tylko denerwować. Jednak pomimo to chciałam zaryzykować, żeby nie wozić małej 50 km w jedna i w druga stronę codziennie. Po wczorajszym telefonie mamy skutecznie odwiodłam się od pomysłu nocowania.
Od tygodnia dzwoniła i pytała się czy zostanę na noc. za każdym razem mówiłam, że nie wiem, że zobaczę. No to ona, że ok, nie będzie naciskać, zrobię jak zechcę. Nawet pomimo wszystko pożyczyła dla małej łóżeczko turystyczne i wczoraj zadzwoniła i zapytała dlaczego nie chce zostać na noc. Puściły mi nerwy i powiedziałam, że obawiam się tego, że będą wciąż skakać kolo dziecka i że możemy się o to czasem pokłócić ( a to jest bardzo prawdopodobne bo jak coś idzie nie pomyśli moich rodziców to się obrażają).
No i się zaczęło, wyszło na to, że mi nie odpowiada jak się tato mój dzieckiem zajmuje, że jestem pyskata i w dodatku, że MĄŻ mną MANIPULUJE i że JA NIE MAM SWOJEGO ZDANIA, że nocować nie chce bo mi mąż nie każe, że potem przyjdziemy po majątki, a tak to nie chcemy przyjeżdżać i spać, że mamy dziwny i śmieszny sposób wychowania dziecka, że mamy pretensje, ze nam się coś daje i kupuje( tutaj miała na myśli odkurzacz, który nam kupili, a o który ja wcale nie prosiłam i chciałam w dodatku pieniądze za niego oddać, to się oburzyli), że ona z ojcem dużo rzeczy przemilczała, ale jakby się ojciec odezwał i powiedział co myśli to nie wiedziałabym gdzie się mam schować.
Dziewczyny poczułam się jak 15-latka która wróciła wróciła za późno z imprezy i jest opieprzana przez matkę.
A jak jej powiedziałam, że jestem dorosła jakby nie zauważyła i nie będę wysłuchiwać spokojnie takich rzeczy kiedy ona nie m racji. To mi powiedziała, ze ona w życiu do swojej mamy się tak nie odnosiła jak ja do niej i że się z mężem odpowiednio dobrałam, ze się stawiam itd. Była nadzwyczaj spokojna przy tym.
Wszystko zaczęło się tylko od tego, że powiedziałam, że nie wiem czy zostanę noc, bo jakbym się odrazu zgodził byłoby ok.
I zrozum tu rodziców, aż się boje tam jechać i zostawiać mała, będą na mnie wszyscy krzywo patrzeć, ale na noc nie zostanę.
Az mi ulżyło :)
Ale przejdę do sedna sprawy. Od 15 kwietna zaczynam kurs zawodowy niedaleko od mojego rodzinnego domu. Chciałam zabrać mała i nocować u rodziców przez ten czas, mąż nawet mnie do tego namawiał, jednak po świętach zobaczyłam się wahać, bo widać rodzice się nie zmienili i obawiałam się, że jak tam zostanę to nie istny szlag trafi i będę się tylko denerwować. Jednak pomimo to chciałam zaryzykować, żeby nie wozić małej 50 km w jedna i w druga stronę codziennie. Po wczorajszym telefonie mamy skutecznie odwiodłam się od pomysłu nocowania.
Od tygodnia dzwoniła i pytała się czy zostanę na noc. za każdym razem mówiłam, że nie wiem, że zobaczę. No to ona, że ok, nie będzie naciskać, zrobię jak zechcę. Nawet pomimo wszystko pożyczyła dla małej łóżeczko turystyczne i wczoraj zadzwoniła i zapytała dlaczego nie chce zostać na noc. Puściły mi nerwy i powiedziałam, że obawiam się tego, że będą wciąż skakać kolo dziecka i że możemy się o to czasem pokłócić ( a to jest bardzo prawdopodobne bo jak coś idzie nie pomyśli moich rodziców to się obrażają).
No i się zaczęło, wyszło na to, że mi nie odpowiada jak się tato mój dzieckiem zajmuje, że jestem pyskata i w dodatku, że MĄŻ mną MANIPULUJE i że JA NIE MAM SWOJEGO ZDANIA, że nocować nie chce bo mi mąż nie każe, że potem przyjdziemy po majątki, a tak to nie chcemy przyjeżdżać i spać, że mamy dziwny i śmieszny sposób wychowania dziecka, że mamy pretensje, ze nam się coś daje i kupuje( tutaj miała na myśli odkurzacz, który nam kupili, a o który ja wcale nie prosiłam i chciałam w dodatku pieniądze za niego oddać, to się oburzyli), że ona z ojcem dużo rzeczy przemilczała, ale jakby się ojciec odezwał i powiedział co myśli to nie wiedziałabym gdzie się mam schować.
Dziewczyny poczułam się jak 15-latka która wróciła wróciła za późno z imprezy i jest opieprzana przez matkę.
A jak jej powiedziałam, że jestem dorosła jakby nie zauważyła i nie będę wysłuchiwać spokojnie takich rzeczy kiedy ona nie m racji. To mi powiedziała, ze ona w życiu do swojej mamy się tak nie odnosiła jak ja do niej i że się z mężem odpowiednio dobrałam, ze się stawiam itd. Była nadzwyczaj spokojna przy tym.
Wszystko zaczęło się tylko od tego, że powiedziałam, że nie wiem czy zostanę noc, bo jakbym się odrazu zgodził byłoby ok.
I zrozum tu rodziców, aż się boje tam jechać i zostawiać mała, będą na mnie wszyscy krzywo patrzeć, ale na noc nie zostanę.
Az mi ulżyło :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)