Tydzień poprzedni kończył się nie ciekawie, a ten zaczął się jeszcze gorzej ale kończy za to bardzo pozytywnie :) ale po kolei.
Walentynki minęły spokojnie, kolacja w domowym zaciszu z mężem zakończona oczywiście deserem :) Niedziela u moich rodziców w napiętej atmosferze ale sama nie wiem z jakiego powodu. Zostawiliśmy mała i pojechaliśmy do galerii na wyprzedaże, zakupy udane :) i to by było na tyle dobrych wiadomości bo gdy wróciliśmy do domu podczas kolacji mała zwróciła wszystko, myślałam że to może jakąś niestrawność ale wymiotowała do północy, później biegunka, noc była koszmarna. Rano wizyta u lekarza, dziecko lekko odwodnione, kazała podawać elektrolity i probiotyk, na wszelki wypadek dostaliśmy też skierowanie do szpitala jakby się pogorszyło. Po powrocie do domu wróciła biegunka, mała nie chciała nic pić ani jeść, jakoś powoli po lyżeczce dawałam jej pić i dotrwaliśmy do wieczora. Wieczorem doszła gorączka, w nocy prawie 39 stopni i wymioty. We wtorek była tak słaba że pojechaliśmy do szpitala, dostała dwie kroplówki i w środę rano wróciła do siebie. Diagnoza, oczywiście rotawirus. Ale i tak szybko doszła do siebie, dziś już jesteśmy w domu, dieta lekkostrawna i będzie dobrze. To straszne jak dziecko może się szybko odwodnic, mała zawsze taka pełna energi a w szpitalu leżała kompletnie bez życia, schudła 3 kg przez te trzy dni. Ale już jest lepiej to jest najważniejsze :)
A co do tego lepszego zakończenia tygodnia to chyba zaczyna się do nas uśmiechać szczęście i ten rok nie będzie taki zły, ale na razie nie chce nic więcej pisać żeby nie zapeszyć :)
Jak będziemy na 100 % pewni wszystkiego to wam opowiem a narazie trzymam kciuki :-)
Nasz Ślub
czwartek, 19 lutego 2015
Szpital i cała reszta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
czekamy na więcej:)
OdpowiedzUsuńciesze się że już lepiej z Małą:) biedulka musiała się omęczyć....:(
Współczuję, nasz na szczęście szpital ominął, ale wiem, co przeżywasz
OdpowiedzUsuń