Nasz Ślub

Nasz Ślub

poniedziałek, 10 marca 2014

Hmmm... Do tematu natchnął mnie trochę post Angel Oscuro, a mianowicie głupota niektórych młodych rodziców. Zaznaczam odrazu, że nie jest to post o Angel, tylko nawiązanie do niego.
Angel pisała, że jej synek ciągnie się już do siadania, silny chłopak z niego to fakt :) ale wiadomo, że to za wcześnie troszkę bo kręgosłup jest jeszcze nie przystosowany do trzymania całego ciałka. Z reszta nie każde dziecko rozwija się w jednakowym tempie.
Moja Oliwka też w wieku prawie 4 miesięcy ciągła się uparcie do siadu i wszyscy się temu dziwili, przestrzegali, że za wcześnie itd. Takie cuda jednak były chwilowe bo po jakimś czasie jej przeszło i zainteresowała się turlaniem :) Dziecko dzieckiem, ale rodzice są po to żeby zadbać o prawidłowy rozwój swojej pociechy. I tu przejdę do sedna. Zbulwersował mnie ostatnio fakt, że dziewczyna kuzyna mojego męża (piszę tak bo nie są po ślubie i zaliczyli klasyczna wpadkę w bardzo młodym wieku - 17 ona i 20 lat on)zaczęła wsadzać córeczkę do chodzika w wieku 6 miesięcy po to żeby mieć spokój, bo dziecko się samo sobą zajmie. Gdy mała miała 4 miesiące sadzali ja na siłę. powiedzcie mi czy to jest mądre? I gdzie w tym momencie są obie babcie tego dziecka (jeszcze dość młode kobiety bo po 40). Nie wiem może teraz jest taki trend w wychowaniu? Ale sądzę, ze jak już pojawia się dziecko, nie ważne w jakim wieku to czas dorosnąć trochę i wziąć się za siebie, a nie balangi i imprezy. wiadomo młodzi są nie wyszaleli się, ale jednak powołali na świat mala istotkę, która jest od nich całkowicie zależna i należy się nią odpowiednio zając. A chłopak jest bez pracy, nawet jej nie szuka bo mu lepiej jak rodzice dają.
Moja kuzynka znów dla odmiany robi córce mm na wodzie mineralnej stojącej w temp pokojowej. Nie podgrzewa wogóle mleka. Deserki i zupki to rozumiem (chociaż sama zupki podgrzewałam), ale mleko.
Hmmm... ja chyba z innej epoki jestem albo nie nadążam za nowościami :)

A co u nas, ja siedzę w domu, czekam na telefon z gminy, mąż poszedł dziś pierwszy dzień do pracy po zimowej przerwie, ale to na tydzień tylko, bo później idzie na kurs spawania i do pracy już w tym zawodzie. Mniejsze pieniążki będą, ale przynajmniej więcej czasu z nami spędzi i nie będzie taki zmęczony wracał. Zmieniliśmy auto na bardziej rodzinne. Kupiliśmy mini vana, bałam się jak to będzie, bo przyzwyczaiłam się już do naszej Carismy ale teraz nie zamieniłabym naszego jajeczka na żaden inny samochód. wysoko się siedzi, małą dobrze wkłada do fotelika, więcej dziecko widzi przez okno. No super :)

I tak na marginesie to moje słońce skończy w tym miesiącu 1,5 roku, ale to zleciało.


Trochę chaotyczna ta notka, wybaczcie, ale taki zwariowany dzień dziś mam ;p

3 komentarze:

  1. Śliczna jest Wasza córcia, co do tych przypadków również uważam, że to nieodpowiedzialność, no ale co zrobić, niektórym ludziom się nic nie przetłumaczy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo dzieckiem to chwalić się trzeba. nie wiesz? :P A swojego to chyba przywiążę :P tak, to dobry plan :P
    Jakie auto kupiliście, bo zamierzamy zmieniać, jak kasa pozwoli, na rodzinne i nie wiemy jakie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. citroena xsare picasso 2000 rok ale bardzo zadbany, włożyliśmy gaz i pośmigamy myślę jakiś czas :-)

      Usuń