Miałam zdać relacje ze spotkania rodzinnego więc piszę. Przed wyjazdem w niedzielę poprzykałam się z mężem, ale o głupotę więc nie ważne, szybko mu przeszło :) U rodziców moich jak zwykle gadka-szmatka, później wspólny wyjazd do babci na obiad, tam czas szybko leciał i miło :) Pożyczyłam nawet sobie sukienkę na wesele na 28 kwietnia od ciotki :) Mąż troszkę się niecierpliwił, bo brat za nami wydzwaniał (mieliśmy go jeszcze odwiedzić po powrocie). Do domu rodziców zajechaliśmy po 17, no i pasowałoby nie siadać tylko się zbierać i jechać do szwagra, ale widząc minie mojej rodzicielki pomyślałam, że posiedzimy z pół godzinki, jednak zeszło dłużej bo jakoś nie mogłam zebrać się w sobie, żeby powiedzieć, że jedziemy dalej w gości. Suma sumarum do domu wróciliśmy na 20, a powinniśmy prawie 2 godziny wcześniej. Mama na odjezdne miała minę jakbym jej jakąś krzywdę robiła, powiedziała, że nie wie czy przyjadą, bo nie wiedza co będą w poniedziałek robić, a niedziela następna tez odpada bo gdzieś mojego brata odwożą. Już nawet nie pytałam gdzie bo powiedziała mi to w taki sposób jakby chciała dać do zrozumienia, że "już tu nie mieszkam więc mam się nie interesować, to są ich sprawy". Atmosfera całej wizyty była w ogóle napięta i gadanie o wszystkim i o niczym. Mąż miał do mnie żal że zostaliśmy, bo do jego brata bardzo rzadko chodzimy i głupio to wszystko wyszło.
Nie miałam po tym wszystkim ochoty na jakiekolwiek świętowanie, ale porozmawialiśmy z mężem na spokojnie i jednak posiedziałam przy stole z jego częścią rodziny u teściów i wujka. Tą część świąt wspominam miło, całkiem inna atmosfera niż w moim domu rodzinnym, RODZINNA.
Rodzice nie przyjechali, pojechali do drugiej babci, a mama do zsiadaj się do mnie nie odezwała, a przeważnie zaraz dzwoniła, albo pisała, zadzwonię do niej jutro i obczaję sytuacje.
To by było na tyle i co o tym myślicie??
Mama to najlepiej by cię przywiązała do krzesełka u ciebie w domu:)nie no serio ci mówię.
OdpowiedzUsuńNie może się pogodzić że jej córka już ma meża i swoją rodzinę.
Niestety będziesz zmuszona jest to jeszcze wiele razy powiedzieć.Tym bardziej że za chwilkę na świat przyjdzie malec.
Może ona czuje się niepotrzebna w twoim życiu i dlatego co rusz jak tylko zrobisz cos po swojemu ma focha.
Ja mam znowu mamę która by mnie we wszystkim wyreczała.Mamy miec remont mieszkania,a ona chce we wszystkim miec swoj udział i najlepiej ten remont ma byc wtedy kiedy ona chce zeby był:D
Aż się obraziła ostatnio w święta i była zła,bo jej dobitnie mój mąz i ja powiedzielismy kilka słow.Mojego męza nie za bardzo lubi.
wiec widzsz,nie tylko ty masz problem z mamą:)
Najlepsza recepta to MÓWIĆ,MÓWIĆ I JESZCZE RAZ MÓWIĆ.Teraz z mezem jestescie rodzina i wszystkie decyzje podejmujecie razem a mama no cóz,została odsunieta na dalszy plan.Taka jest kolej rzeczy.Moim zdaniem rodzice powinni nas w życiu asekurować byśmy nie upadli,pocieszać gdy upadniemy a nie chodzić krok w krok i życ naszym życiem.
to strzeliłaś epopeje kochana ;D ale masz racje, ja jestem tego samego zdania, jednak przez tyle lat rodzice wywierali na mnie ogromny wpływ, że teraz trudno mi się spod tego uwolnić
OdpowiedzUsuńoj tam co najwyżej mały referacik:D:D
Usuńwiesz ja też tak miałam,do momentu gdy nie wyprowadziłam się 100km od rodziców.I robię wszystko,co mi się żywnie podoba:)
Anairda ma rację co do mamy. Ale niektóre już takie są. Chcą być najważniejszą osobą dla swojego dziecka i najlepiej o wszystkim decydować. A Twoja mama nie może się z tym pogodzić, że ty też żyjesz swoim życiem :)
OdpowiedzUsuńTakże zgadzam się z Anairdą. Musisz zawsze powtarzać mamie, że już jesteś częścią swojej rodziny i to ona jest dla Ciebie najważniejsza. Wiem, że łatwo się mówi, ale musisz myśleć o dziecku które się pojawi. Po co ma brać udział w czymś tak niemiłym? Poza tym, wiadomo, że Twojej mamie trudno pogodzić się z Twoją wyprowadzką, ale bez przesady, do tego można się przygotować i przyzwyczaić po takim czasie. Nikt chyba nie wychowuje dzieci z myślą, że będą całe życie mieszkać z rodzicami. Nie można być takim egoistą. Przepraszam, ale tak właśnie to odbieram. Nie rozumiem kompletnie zachowania Twojej mamy. Wiem, że jest jej ciężko pogodzić się z sytuacją, ale to już zakrawa na lekką przesadę. Poza tym, z tego co opisujesz Tobie też to przeszkadza, więc powinnaś z tym coś zrobić. Sądzę, że im dobitniej to powiesz tym lepsze będą efekty. Pewnie mama się obrazi i będzie jej przykro, ale minie jej, a tu chodzi przecież o Twoje życie i spokój ducha. Życzę powodzenia i wytrwałości:)
OdpowiedzUsuńJedynie szczera rozmowa z mamą może coś zdziałać...... Trzymam kciuki:)
OdpowiedzUsuńJa się dołączam , życzę wytrwałości i nie zrażaj się na początku niepowodzeniami w rozmowach z mamą bo na pewno nie bedzie łatwo. Trzymam kciuki
OdpowiedzUsuńOj nie wiem co Ci powiedzieć, każda mama jest inna, moja też się upierdliwa na starość robi powoli, ale taki urok starszych ludzi. No nic, będziemy szukać szybko mieszkania po ślubie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się u Was wyjaśni :*
problem w tym, że moja nie jest taka stara, ma dopiero 46 lat, ale za to jest schorowana, więc to też może być przyczyna
OdpowiedzUsuń