Chrzciny minęły szybko i bez niespodzianek. Mała jak zasnęła w domu to obudziła się na samą uroczystość i po naznaczeniu krzyżem zasnęła znów. chrzestna spisała się super, nie odstępowała małej przez całą imprezę. nawet ciężko było ze zrobieniem zdjęć bo dzieciątko spało praktycznie cały dzień z małymi przerwami na jedzenie :) Wszystkim wszystko smakowało i wyszli zadowoleni :) pojawiła się nawet bratowa męża z dziećmi ale bez męża. Najważniejsze\, że przyszła :)
A co spraw przyziemnych to tydzień temu dostałam miesiączkę, równo 6 tyg po porodzie, chyba jest to spowodowane tym , że mała tak długo śpi i te przerwy między karmieniami są zbyt długie. No nic zobaczymy co będzie w przyszłym miesiącu. Jak na razie to wybieram się do gina w następnym tygodniu po tabletki anty tak czy tak. Poza tym moje stawy coś się zaczynają powoli odzywać i nie wiem czy nie będę musiała wrócić do leków niedługo no i muszę przede wszystkim znaleźć tutaj lekarza reumatologa na miejscu.
Mężulek już wróciła całkowicie do siebie po zabiegu, otynkował nawet ganek przed chrzcinami :) a i nasz salon bardzo się mojej mamie podobał, miała nawet podobne klipsy do firanek sobie kupić jak ja mam ;p
O i tak płynie dzień za dniem, a jutro wybieramy się na pierwsze szczepienie, ale będzie wrzask... ;p
P.S. a to "chrzcinowy" tort ;p
6 tygodni po porodzie to ja krwawić przestałam, a Ty piszesz o miesiączce... brr...
OdpowiedzUsuńCieszę się, że chrzciny się udały :)
Super, że wszystko dobrze poszło :) Oj teraz mnie czeka organizowanie tej imprezy, nie powiem, żebym się cieszyła z tego powodu :P
OdpowiedzUsuńUcałuj Małą :)
Kameleonka
Tort wspaniały!! :)) Życzę Wam wszystkiego dobrego :)
OdpowiedzUsuńŚliczny torcik:)
OdpowiedzUsuń